Piotr Miączyński
Od ponad dekady dziennikarz gospodarczy GW. Współautor książki "Fortuna po polsku" oraz „Łowców Milionów".
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Kto płaci za stłuczony dżem w sklepie

Zrzuciłem koszykiem paczkę z jajkami albo butelkę z piwem albo jeszcze lepiej całą skrzynkę. Kto płaci? Ja czy sklep? Spadł na podłogę żyrandol wart 3 tys. bo zawadziłem go głową? Znów pytanie kto za to płaci?

I odpowiedź brzmi zazwyczaj klient.

 - Dzisiaj zdarzył mi się w sklepie przykry incydent. Stojąc w kolejce do kasy pomiędzy wystawionymi towarami niechcący trąciłam torebką znicz który  spadł na ziemię i się rozbił - pisze czytelniczka.  - Znicze poustawiane były jeden na drugim w postaci niezwykle chwiejnej konstrukcji, przy alejce tak wąskiej, że nie sposób było się nawet tam obrócić. Zaatakowana przez personel i ochroniarza zostałam zmuszona do zapłaty za szkodę. Niestety nikt z atakujących nie był w stanie podać mi żadnej dokumentacji czy tez regulaminu w którym byłoby napisane ze mam płacić za szkody praktycznie nie wyrządzone z mojej winy. Oczywiście mogłabym zawsze lewitować nad polkami z towarem celem uniknięcia kontaktu z łatwotłukącymi się przedmiotami...

Postraszono mnie za to policją i prokuraturą za stłuczenie znicza wartego 5 PLN. Z uwagi na cenę dla świętego spokoju po prostu zapłaciłam za towar. W sklepie jednakże wybuchła ogromna dyskusja pomiędzy klientami, gdyż pewnie nie jeden z nich znalazł się lub znajdzie w podobnej sytuacji.

Natrafiłam w sieci na ciekawe przypadki innych klientów. Pan brał z piramidy dżemów ustawionej na środku sklepu jeden ze słoiczków. Niestety wzięcie do ręki owego słoiczka zaowocowało naruszeniem konstrukcji i efektem domina została stłuczona większość asortymentu. Klient został zmuszony do zapłaty za cały towar. Czy to jego wina ze ktoś łatwo tłukący się towar ustawia niezabezpieczony?

Co na to sklepy? To zależy od sieci. Michał Kubajek rzecznik prasowy Tesco zaklina się, że owszem  czasem zdarzają się sytuacje, w których klient przypadkowo stłucze lub uszkodzi jakiś produkt. - Wtedy koszty takiego zniszczonego produktu ponosi sklep - twierdzi Kubajek.

Czy mówi prawdę - o tym mogą powiedzieć klienci tej sieci.

 A co na to wszystko prawo? Czy sklepy mają prawo zmuszać nas do płacenia za stłuczone przez przypadek przez nas towary? Spojrzałem sobie do Lexa.

Moim zdaniem decydujące jest tu kryterium winy. (art. 415 kodeksu cywilnego: „kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”).

Sklep jest zobowiązany poustawiać wszystko tak aby można było to bez problemu obejrzeć (art. 3 par.3 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej sprzedawca jest obowiązany zapewnić w miejscu sprzedaży odpowiednie warunki techniczno-organizacyjne umożliwiające dokonanie wyboru towaru konsumpcyjnego i sprawdzenie jego jakości, kompletności oraz funkcjonowania głównych mechanizmów i podstawowych podzespołów).

Nie można obciążyć więc klienta odpowiedzialnością za szkodę jeśli alejki były pozastawiane promocjami albo towary były poustawiane w dziwaczne piramidki.

Niestety ostateczną decyzję w tej sprawie jest w stanie podjąć tylko sąd.

Ma koniec jeszcze raz czytelniczka: W krajach zachodnich zaobserwowałam dzieci biegające pomiędzy regałami, gdzie nie raz dochodziło do niszczycielskich incydentów i nikt za dzieci płacić nie musiał. Przy okazji personel nie stal nad klientem z siekiera wyzywając się na nim za swoje życiowe niepowodzenia. Może wiec dochodzi tu kolejny problem podlegający dyskusji na temat dbałości i szacunku do klienta a minimalnymi stratami w odniesieniu do tysięcznych czy milionowych obrotów sklepu. Niestety już nie raz w polskich sklepach widziałam zakaz wjeżdżania do sklepu matkom z wózkami uznając je za potencjalne złodziejki.

piątek, 16 października 2009, miaczynski

Polecane wpisy

Komentarze
2009/10/16 20:06:48
IMHO za przypadkowe zniszczenia powinien płacić sklep. Jakiś procent zniszczonych produktów ma wliczony w cenę towaru. Kiedyś stłukłam żarówkę energooszczędną (strasznie kruche te żarówki) i nikt nie kazał mi za nic płacić.
-
Gość: Jola, *.bmly.cable.ntl.com
2009/10/16 20:45:22
Bylam wielokrotnie swiatkiem takich stluczek w sklepach w Wielkiej Brytanii, klient nigdy, przenigdy nie placil, obsluga sklepow reagowala natychmiast , a pierwszym pytaniem bylo czy wszystko z toba w porzadku. Nie znamy swoich praw w Polsce po prostu, a kierownictwo sklepow wykorzystuje to znakomicie i zastrasza po prostu.
-
Gość: begi, *.chello.pl
2009/10/16 21:42:30
a dlaczego sklep ma płacić za ofermy które mają problemy z poruszaniem sie?
-
Gość: , *.interpc.pl
2009/10/16 22:21:04
OJ MOŻE I CIEBIE DOTKNIE OFERMOSTWO TYLKO POCZEKAJ
-
Gość: begi, *.chello.pl
2009/10/16 22:33:57
to wtedy po prostu zapłace za szkody
-
Gość: kris, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/16 23:16:39
Strach pracowników sklepów przed problemami z udowodnieniem "stłuczki"
paraliżuje ich poczynania. Wolą zastraszyć klienta i mieć święty spokój niż wypełniać
kilka dokumentów aby udowodnić straty np. 5 zł (znicz). Kulturę pracy mamy
na poziomie krwiożerczego kapitalizmu! Kto temu jest winien ? My sami !!!
-
Gość: RobertKalifornia, *.ca.astound.net
2009/10/17 03:01:16
"Smieszne" ale prawdziwe! Mieszkam w Kalforni przez 30 lat i nie celowe szkody zawsze sa po stronie Sklepu. Nie mowimy o wandalizmie. Jajka, wino, sloiki sa tluczone "na okraglo". Ze strony obslugi moze byc tylko jedno uprzejme pytanie: "Are you OK?" W przeciwnym przypadku klient do tego sklepu juz by nigdy nie wrocil!!!
-
Gość: M., 94.254.179.*
2009/10/17 11:32:12
Może to sposób, żeby łamagi chodziły do innego sklepu? Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby zrzucić z półki słoik czy coś innego tłukącego się i jeszcze uważać, że to wina sklepu. Czy to skutek upośledzenia społeczeństwa, że uważa, że kazdego powinno się tak ubezwłasnowolnić, żeby nie zrobił sobie krzywdy?
-
Gość: Obi Wan, *.threembb.co.uk
2009/10/17 12:17:42
@M: Mam wrażenie, że zdarzenia o których tu mowa należą do tzw 'wypadków losowych'. Być może brak zrozumienia wynika z przekonania o własnej doskonałości i umiejętności totalnego kontrolowania rzeczywistości. A co jeśli klient oferma potrąci Cie w sklepie na tyle mocno, że zawadzisz łokciem o piramide słoików z dżemem? Zakrzykniesz "to nie ja!" i zażądasz nagrania z kamer przemysłowych dla poparcia swojego alibi?
-
2009/10/17 13:20:39
Wina leży po stronie sklepu. To pracownicy sklepu tak ustawiają towary na półkach, że stoją niestabilnie i łatwo można je strącić. Drugą winą sklepu jest zbyt ciasne ustawianie regałów. Oprócz tego zbyt mała obsada kas i zbyt wolne tempo obsługiwania klientów przy kasach powodują tłok klientów na hali.
Gdyby ode mnie zażądano zapłacenia za słoik majonezu źle ustawiony przez pracownika na półce, wywaliłbym zawartość kosza i wózka na podłogę i odmówiłbym zakupu.
Pan Klient to Pan i powinien się cenić.
-
Gość: Joga, *.adsl.inetia.pl
2009/10/17 13:21:20
Niedawno w Rossmanie miałam przykry incydent otóż krem kosztujacy prawie 40zł
wzięłam do ręki zakrętką, która niestety była niedokręcona i słoiczek spadł na podłogę, zawartosć wypłynęla i pomieszała sie ze szkłem. Zlecieli się wszyscy z obsługi z minami niesympatycznymi a wręcz wrogimi. Ja zaczęłam tłumaczyć, że nakretka była niedokręcona a to nie jest moja wina. Tu uprzedzam, że tylko tak mogłam go wziąć do ręki i poczytać etykietę, gdyż słoiczki stały jeden przy drugim. Obsługa stwierdziła, że ich to nie obchodzi i nie będą płacić za straty. Powiedziałam, że pokryję ale chcę rozmawiać z kierownikiem. Przyszła, ponownie wyjaśniłam, była nieugięta a ja własnie dlatego wycofałam się z chęci zapłacenia bo nie czułam się absolutnie winna. Pani widząc to powiedziała: no trudno-nasza strata. Efekt jest taki, że juz do tego sklepu nie chodzę.
-
Gość: Saskia, *.customers.d1-online.com
2009/10/21 20:38:02
Ja "narobilam szkod" w Douglasie, w Dreznie, gdzie mieszkam. Chcac wlozyc do koszyka perfumy, stracilam jedno jedno z ciasno stojacych opakowan, zawierajace buteleczke 100ml. Pudelko nie ochronilo szklanej zawartosci, po sklepie rozszedl sie mily zapach perfum (ok, po chwili drazniacy, z uwagi na stezenie ;) ) Przybiegl pan a ochrony zapytal sie, czy wszystko ok. Po chwili pojawila sie pani sprzedawczyni i zaczela sprzatac- chcialam jakos pomoc, podziekowano mi. Przy kasie chcialam zaplacic za szkode- coz, mowi sie trudno, chociaz kwota byla wysoka. Uslyszalam, ze nie trzeba, ze takie rzeczy sie zdarzaja. I tyle. Nadal robie tam zakupy.
-
2009/10/22 19:24:05
W Stanach również się nie płaci za przypadkowe szkody. Raz niechcący upuściłam cały galon mleka w plastikowej butelce, które pękła i spowodowała nibotyczny bałagan. Posprzątano, przyniesiono mi drugie mleko.
-
Gość: MichalM, *.rwd.prospect.pl
2009/10/24 20:33:55
Pracowałem dosyć długo jako kierownik w jednym z Hipermarketów, największej zresztą sieci w Polsce i nigdy nie było mowy o płaceniu przez klienta za uszkodzone towary, chyba ze było to robione celowo. Żeby jednak uświadomić wam skalę zjawiska sklep robiący 200 mln obrotu rocznie ma ok 1% strat z kradzieży i ok 0,5% z uszkodzeń razem 3 mln, jest to kwota niebagatelna. Większość uszkodzeń to zniszczone opakowania, np rajstopy rozciągane rękami jak Jezus na krzyżu potem wywalone do kosza i zabrane nowe opakowanie, choć zdazylo mi sie 50 kurtek pocietych zyletka
-
Gość: , *.kuso.osi.pl
2010/06/25 21:43:41
Wlasnie w PoloMarket w Gliwicach stalem sie ofiara takiego podejscia z BUTA do Klienta....niechcacy kantem plecaka zrzucilem jeden maly soczek bobfruit ustawiony na srodku alejki miedzy regalami....nie na regale...od razu podlecial do mnie ochroniarz i straszac mnie psami (gliniarzami) ....zagrozil, ze nie wypusci mnie ze sklepu....jak nie zaplace 3.00 zl za ten soczek, oczywiscie nie mialem wyboru. Zaplacilem i z niesmakiem odszedlem od kasy. Generalnie Polo market to drogi sklep, w ktorym wybor jest bardzo przecietny...zdecydowanie wole inne markety .....tansze i z wiekszym wyborem....
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2010/08/15 12:02:02
dzisiaj miałem taki incydent w Żabce. Stojąc przy kasie przez przypadek uderzyłem łokciem w dosyć dużą szafkę z towarem. Spadł z niej dezodorant pod pachy w kulce za 13,85. Kasjerka powiedziała ze musi to nabić. Powiedziałem jej że za takie przypadkowe szkody powinien płacić sklep, a ona na to, że nie, że nie będzie płaciła ze swojej kieszeni, po czym wzięła to i nabiła na kasę. Trochę źle zrobiłem bo powinienem stamtąd wyjść i mieć wszystko gdzieś, a ze to byl jedyny sklep blisko mojego domu to juz zapłaciłem za to. Jak uważacie, co powinienem zrobić w tej sytuacji? Pójsc do tego sklepu i wywalić parę produktów niby "niechcący" i wyjść stamtąd?
-
Gość: dex, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/09/19 11:58:26
niestety w marketach "Biedronka" równiez konsunent ZMUSZONY jest do zapłaty za przypadkowe i niezamierzone uszkodzenia towaru (alkohol ) który znajduje sie zbyt blisko przejścia kasowego uniemożliwiając swobodne przejscie.tak wiec pozdrawiam wszystkich konsumentów i życze bezbłędnego wyczucia odległości i kociej zwinności ;P
-
Gość: eeee, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/20 20:35:08
A ja dziś będąc na zakupach w jednym z hipermarketów wzięłam do ręki słoik z ogórkami konserwowymi, mialam przy sobie jeszcze dwie rzeczy, a że w sklepie tym nie ma koszyczków, tylko same wozki, postanowiłam urwać jednorazówkę i wlozyć te trzy rzeczy do niej. Niestety podczas wyjmowania spod pachy wypadł mi sloik z ogórkami i roztrzaskal sie. Szukalam przez chwilę kogoś z obsługi, ale na calym sklepie nie licząc kas nikogo nie było, nawet ochrony:|no wiec wzielam nowy sloik z ogorkami i poszlam do kasy zaplacić...i co o tym myslicie?
-
Gość: Żarówa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/17 22:57:31
No popatrz, minął ponad rok od wpisu a mnie się też zdarzyło teraz. :)
Najciekawsze jest to że nigdy nie zdarza mi się to przez cały rok ale gdy przyjdą święta, w sklepie pełno klientów i towar bardzo ciasno poustawiany - wtedy zawsze coś zrzucę. Rok temu zapłaciłem, teraz poszedłem po rozum do głowy i z premedytacją nie zapłaciłem. Dałem nawet czas pani, która mnie upominała na wezwanie ochrony, policji lub kogo tam chce - a ja i tak nie zapłacę. Wyszedłem ze sklepu bez żadnych problemów. nie dam sobie wmówić przypadkiem zrzucony - ciasno i gęsto wyeksponowany towar na który nawet nie spojrzałem to moja wina.
-
Gość: J. Gotti, 95.174.34.*
2011/02/24 11:57:30
'''begi'' czy jak tam ci jest, jak chcesz to sobie plac haha lmao, normalny czlowiek placic nie bedzie jesli zrobil to nie umyslnie
-
Gość: marcin, 82.160.64.*
2011/04/29 11:13:53
Biedronka w Garwolinie woj. Mazowieckie siostra dziś wkładała sześciopak małych Żywców na taśmę niestety papierowe opakowanie było uszkodzone i jedna z buteleczek upadła na podłogę rozbijając się i przy okazji raniąc ją niegroźnie w nogę. Polska to jednak nie C.A tylko wschód europy i nie było are you OK? A za szkodę musiała zapłacić klientka. Skoro jest to największa sieć dyskontów w kraju i chwalą się największym obrotem to może mogli by nieco zmienić podejście, z drugiej strony co możesz zrobić takiemu hegemonowi w branży.
-
Gość: Inka, *.lowicz.vectranet.pl
2011/06/27 21:54:47
Kto płaci za perfumy stojące na brzegu lady sklepowej? Oczywiście nieopatrznie je potłukłam i musiałam zapłacić. Było to w sklepie Tiffi.
-
Gość: Alexis, *.xdsl.centertel.pl
2011/07/09 21:23:42
Incydent w biedronce. Podnosiłam z najniższej półki sześciopak małych drinków z zamiarem włożenia ich do koszyka. Rączka była cała, więc smiało je podniosłam. A tu nagle wypada jedna z buletek i sie potłukła! Okazało się ze szesciopak nie byl kompletny juz wczesniej (ktos chyba ukradł jedna sztuke) i dlatego byly rozerwane prawie wszystkie te otwory na szyjki butelek. Czego z góry wcześniej nie zauważyłam. Pani przy kasie kazała zapłacić za cały sześciopak, skasowała produkt, po czym szybko zabrała i położyła przy kasie. Na szczescie wykłociłam, aby wyjęła tylko jedną sztukę która stłukłam, a reszta była moja. Bo to byłoby śmiechu warte, gdybym miala placic za jedna sztuke 15 zl ;/ Ale pytanie, czy powinnam ponosić wine za to, ze towar byl juz wczesniej uszkodzony i dawno powinien lezec gdzies na magazynie do zwrotow??
-
Gość: kobrela@vp.pl, *.kopnet.pl
2011/09/23 21:55:25
Niestety, i mnie personel sklepu groził blokadą drzwi, wezwaniem policji i jakimś artykułem 415 ponieważ mankietem kurtki strąciłam perfumy stojące na półce . Ułożenie ręki blokowała mi ekspedientka - ona sięgała półkę wyżej oferując mi inny towar, mnie zainteresował ten niżej Przy ciasno ustawionym szklanym towarze dwie osoby to za dużo . Było nieprzyjemnie Czułam się potraktowana jak złodziejka . Zapłaciłam!!! Proponuję by sklepy które nie dorosły do Europy wróciły do sprzedaży z za lady - może ktoś tam będzie robił zakupy... Ja w sklepach NATURA zakupów więcej nie zrobię / sklep w Gliwickim Forum/
-
Gość: Kasia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/05 18:34:42
A ja byłam dzisiaj w Klimczoku w Bielsku-Białej. Chwyciłam za uchwyt termos, który był źle zakręcony. Podniosłam. Uchwyt pełniący funkcję przykrywki został mi w ręce, a reszta spadła i roztłukła się. Zażądano, abym zapłaciła za ten towar. Kierowniczka sklepu długo próbowała mi wmówić, że kłamię, że niby zrzuciłam ten termos, bo to - jej zdaniem - było niemożliwe! Co za absurd. Grożono mi wezwaniem policji. Nigdy więcej niczego tam nie kupię. Czy za taki losowy i niezależny ode mnie wypadek jestem zobowiązana płacić? Czy gdyby została wezwana policja to będzie to ode mnie egzekwować? A gdybym nie miała przy sobie pieniędzy? Zapłaciłam w końcu połowę ceny.
-
Gość: , *.ip.netia.com.pl
2011/12/31 14:08:00
nie mozna wszystkich przypadków wkładac do jednego worka.U nas w sklepie nie zmuszamy klientów do płacenia za stłuczki - wiekszosc sama płaci. Jesli sa jednak przypadki jak np. ostatnio podchmielony gosc stłuk alkochol - musiał za niego zapłacić lub przepychajacy sie gówniarze popchnęli inna klientke -to ci gówniarze tez zapłacili. innym razem matka paplała se przez tel ,a dzieciak " bawił "sie samopas majonezami i stłuk dwa- a ona ze to niemożliwe ze musiały same spaść po obejrzeniu kamer zapłaciła za te majonezy. innym razem klientka stała z dzieckiem w wózku w kolejce ,dziecko raczka zawadziło o słoiki z sosem i stłukły sie dwa- nie płaciła za nie bo to przypadek .U nas naprawde płacą klienci którzy sami uszkodzili a mogli zamiast paplac przez tel uwazac - sa to wyjatkowe sytuacje choc prawo jest po stronie sklepu który moze zarzadać zapłaty za uszkodzony towar.a tylko idac zasadą aby klient wrócił nie każe mu sie płacic.
-
Gość: mateusz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/26 17:40:30
Wg mnie różnica między Polska a USA czy Niemcami na pewno polega na tym, że jest tam o wiele lepsze podejście do klienta i powiedzmy jak maja tam w takim douglasie przebitkę ze 100% albo więcej to się nie przejmują jak się 1:100 rozbije, a w Polsce każdy grosz liczy i sprzedawcy zaczynają obniżać ceny... jeżeli ktoś zarabia na produkcie takim jak perfum 20% to proszę mi powiedzieć z czego ona ma zapłacić za zniszczoną rzecz?
-
Gość: maria, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/31 15:26:00
W czwartek 29 marca zrobiłam przypadkowe zakupy w sklepie drogeryjnym "Brzask" w Poznaniu /okolica ul. Międzychodzkiej/. Niestety przeglądając stojące testery perfum firmy p&m jeden z flakoników upadł mi na podłogę i rozbił się - w ręce została mi tylko nakładka chroniąca dozownik. Nie chciałam zapłacić ponieważ nie zrobiłam tego specjalnie - ten flakonik za raptem 14,99 zł był ostatnim jakiego zapach chciałam sprawdzić . Wiadomo, że testery sklepy dostają za darmo a mimo to ekspedientka wymusiła na mnie zapłacenie jak za towar wystawiony do sprzedaży. Ponieważ jestem spoza Poznania i za chwilę miałam wizytę u lekarza , mąż nakłonił mnie abym się nie upierała. Zapłaciłam za tester a teraz czuję, że ta niemiła ekspedientka najprawdopodobniej moim kosztem zrobiła sobie "Zajączka"! Byłam tak przejęta, że zapomniałam odłożyć koszyk z zakupami za ponad 40 zł!!!! - w takim sklepie~, takich pieniędzy nie powinno się zostawiać!
-
Gość: Mania, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/07/31 21:50:26
Czy ktoś może napisać co w takim przypadku mówi prawo - płacić czy nie płacić? Ja osobiście uważam, że za szkody wyrządzone przez nas powinniśmy płacić. Nie wyobrażam sobie wejść do sklepu postrącać słoiki, czy szklanki i wyjść!
-
Gość: anna, 79.173.51.*
2012/09/19 00:13:32
Luboń ,Chata Polska ul,Wschodnia,,biorąc makaron zaczepiłam o słoik obok,począwszy od sprzątaczki skończywszy na właścicielu jednym słowem chamstwo i grubiaństwo..nie uciekałam tylko szłam do kasy ze stłuczonym słoikiem by zapłacić..po drodze zjebka,,przy kasie zjebka choć płaciłam,nie polecam sklepu łysego spasionego gbura,żenada

-
Gość: okolok, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/04/28 23:57:30
W biedronce była oferta piwa, Karton na kartonie ,kartonem poganiał i bardzo ostrzonie chcialem wziac jedno piwo , ale przy próbie wyciagniecia inne spadlo na podłoge :/

Przyleciała babka i kazała płacic , prawie ją smiechem zabilem i jakby sie jeszcze cos odzywala to bym wyzwal jak psa

Zabrałem sie i poszedłem

ps. gdybym nie udolnie upuscil piwo , to bym pewnie zaplacil zeby babeczki nie musialy wypelniac czegos tam i tlumaczyc sie szefowej za 2.50zł ale z tego powodu ze to byla piramida piw poustawiana bezmyslnie nie mialem najmniejszego zamiaru placic
-
2013/07/16 22:01:07
Ciekawy artykuł, jeszcze ciekawsze wpisy i generalnie ciekawe zagadnienie.
Gdzie przeprowadzić granicę między własną nieudolnością, gapiostwem i winą (ot, wymsknęło mi się spod pachy, czy nie upilnowałam dzieciaka), a winą sklepu (zagracenie przestrzeni, niestabilne ustawienie towarów)? W jakim stopniu dla samego korzystnego wizerunku sklep powinien pokrywać straty zawinione przez klienta?

Jakiś miesiąc temu byłam świadkiem, gdy dwóch podchmielonych gości w hipermarkecie znanej sieci poruszało się z właściwym dla tego stanu "rozmachem" i jeden z nich strącił dwie czy trzy butelki piwa. Nie wiem czy ktoś z obsługi się o to upomniał, ale wg mnie wina leżała po stronie klienta i upomnienie się byłoby usprawiedliwione.
-
Gość: , *.play-internet.pl
2013/07/20 14:55:33
Nie ważne czy to jest jak piszą tutaj niektórzy ignoranci ofermostwo czy po prostu przypadek, jeżeli nie było celowego działania sklep powinien pokryć stratę. Jest to kwestią choćby dobrego smaku i zasadą klient nasz pan. Niestety w Polsce pojawiła się masa marketów i hipermarketów ale do tych z zachodu są w dziewiętnastym wieku w podejściu do klienta. Podam kilka przykładów, w Niemczech znajomy kupował kilka drogich trunków w sklepie Lidl no i nie wziął koszyka tylko poukładał sobie w kartoniku, przed samą kasą jedna butelka się z kartonika wyśliznęła i oczywiście rozbiła. Kosztowała prawie 20 marek bo jeszcze wtedy były marki w Niemczech (już wtedy markety miały takie standardy), stwierdził że całe szczęście że przed kasą bo jeszcze nie zapłacone. Obsługa posprzątała potłuczone szkło i oczywiście nie było mowy o jakimś płaceniu. W Polsce pewnie już by była wielka debata że to przecież koszyk jest do tego i wina klienta. Tam nie było czegoś takiego (klient nasz pan), ktoś wcześniej napisał że market ze zniszczonych towarów ma koszty rzędu 3 milionów, tylko jeżeli będą źle traktować klientów to będą większe straty aniżeli ta kwota klienci po prostu nie przyjdą, na szczęście jest jeszcze wybór. Mieszkając we Francji osobiście miałem taki przypadek. Żona oglądała nietani świecznik z kryształowymi miseczkami, nie pomyślała że są one nieprzyczepione (nie była to wina obsługi, tak były wykonane). Obróciła do góry nogami żeby coś pod spodem zobaczyć no i wszystkie te miseczki do świeczek wypadły na posadzkę i się rozbiły. Nie było mowy o jakiejś zapłacie, obsługa przyszła posprzątała, stwierdzili że nic się nie stało i tyle. Dzisiaj dokładnie w sklepie w Intermarche w Jarocinie miałem taką przygodę, przy wykładaniu koncentrat się wyśliznął i rozbił na posadzce, pani oczywiście stwierdziła że trzeba zapłacić bo takie przepisy bo to jest towar. Z racji że nie miałem czasu dałem sobie spokój i zapłaciłem te 1,30. Nie chodzi jednak o kwotę ale o zasadę, nie ma takiego prawa że klient musi za to zapłacić. Gdybym wziął ten słoik i celowo rzucił na posadzkę to jest celowe niszczenie natomiast coś takiego było przypadkiem za co sklep nie ma prawa żądać zapłaty. Ja w każdym bądź razie będę ten sklep omijał z daleka i każdemu znajomemu odradzę. Zyskali 1.30 a stracą pewnie dużo więcej. Zjechałem sporą część europy i nigdzie w cywilizowanym kraju nie ma czegoś takiego że za nieumyślną szkodę (dla ignorantów, umyślna to jest taka kiedy niszczę celowo, z zamiarem niszczenia) w markecie klient musi zapłacić, a w Polsce to się dość często zdarza. I jest to zadziwiające z tej racji że w Polsce nadal ludzie mają wybór bo mogą sobie iść do sklepiku osiedlowego natomiast w Niemczech czy Francji praktycznie tej możliwości nie ma.
-
2013/07/31 14:40:21
Hmm, ja bym nie płacił. Niech zdecyduje sąd ;-)
-
Gość: hojri, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/07/31 14:42:57
osobiście byłem uczestnikiem takiego zajścia gdy mój syn w sklepie Victoria Secret w Miami zbił przez nieuwagę (bo ani on ani ja nie mogliśmy wejść do przymierzalni gdzie małżonka przymierzała bieliznę) bardzo drogi perfum, obsługa nie żądała zapłaty tylko zapytał się czy nic się nie stało. To jest podejście frontem do klienta!
-
Gość: Gusztaf, *.ssp.dialog.net.pl
2013/07/31 17:58:18
W Biedronce jest normalnie - jak się niechcący coś stłucze, nikt za to nie ściga. Czyli normalny sklep, do którego chodzę od lat spokojny.
-
Gość: bodzio, 37.228.216.*
2013/07/31 21:10:30
Irlandia.Po zapłaceniu w kasie za zakupy podczas pakowania produktów do torby spadł mi słoik dżemu na podłogę.Oczywiście bałagan i zamieszanie.Zanim posprzątano sprzedawca przyniósł mi nowy słoik z półki oczywiście bez żadnej dopłaty ale za to z uśmiechem.Kiedy będę tak potraktowany w Polsce.
-
Gość: kajzer, *.dynamic.chello.pl
2013/07/31 21:52:05
W niemieckim Lidlu tuż przy kasie upadł mi jogurt na podłogę. Opakowanie pękło, zawartość wylała się. Zaraz po zdarzeniu posprzątano podłogę i przyniesiono nowe opakowanie. Oczywiście nie musiałem płacić za uszkodzony towar.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/07/31 23:27:22
Ja kiedyś w Lidlu stłukłem piwo z winy wady wózka i bez problemu panie posprzątały, a jak się pytałem czy mam uregulować to powiedziały, że nie, bo to wliczą jako "stłuczka"
-
Gość: robertw, *.ngrnet.azartsat.pl
2013/07/31 23:31:23
Miałem ostatnio przypadek w kauflandzie w bolesławcu gdzie mój 3 letni syn strącił słoik miodu za 29.99. Szubko podbiegła pani z obsługi sprawdzic co sie stało, a na moje słowa że oczywiście za wszystko zapłacę stwierdziła że nic sie nie stalo, ona to wszystko posprząta i poprosiła o kontynuowanie zakupów. Osobiscie byłem bardzo przyjemnie zaskoczony.
-
Gość: roadway, *.free.aero2.net.pl
2013/08/01 11:43:35
Kiedys w Tesco w katowicach bralem trojpak piwa. Jedna butelka niestety wypadla. Podeszlem do kasy czy Pani moglaby wezwac kogos. Podszedl Pan z ochrony i wezwal sprzataczke. Mowie ze zaplace za to, ze nie ma problemu. On na to odparl, ze nie ma problemu nie trzeba placic, towar jest ubezpieczony od takich wypadkow.
-
Gość: latitudemm, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/08/01 14:26:57
Ja pochwalę Rossmanna - kiedys stłukłem przez nieuwagę dwa słoiczki Gerbera przy samej kasie. Wyjmowałem je z koszyka "jednym chwytem" :-) no i się nie udało. Pani kasjerka zawołała serwis sprzatający, ja zaproponowałem, że zapłacę za te obiadki, na to usłyszałem, że absolutnie nie ma takiej potrzeby i sklep bierze to na siebie. Uważam, ze to naprawdę eleganckie podejście. Punkt dla R.
-
Gość: gosc, *.core.lanet.net.pl
2013/08/02 23:33:31
Poprzewracało się widzę w głowach konsumentom...
Jak się coś zniszczy to trzeba być odpowiedzialnym to raz, a po drugie to chyba logiczne, że płaci klient.
-
Gość: michal, *.satfilm.net.pl
2013/08/08 13:17:10
co wy gadacie, pracuje w biedronce i za szkody płaci sklep !! a ze u was w jakiejś wsi każą płacić to wina kierownictwa...
-
Gość: destynation87, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/10/18 18:58:30
gość z tesco wypowiedział sie że nie trzeba a mnie kazano zapłacić za trzy butelki oleju które tronciłem w alejce wózkiem zerkając na regały i nie widząc przed sobą owych olei wystawionych na regale z boku alejki wiec kłamie pan kubajek
-
Gość: kali, 89.25.151.*
2014/03/11 21:30:55
interesuje mnie sytuacja odwrotna. obsługa sklepu przez przypadek uszkadza dobro osobiste klienta. ilu (UCZCIWIE proszę odpowiedzieć) z Was odpowiada: nic się nie stało, szkody takie mam wliczone w użytkowanie. proszę nie mówić o USA, Irlandii i innej Papui Gwinei. Polak jest jeszcze niestety na etapie: Kali ukraść krowę dobrze, Kalemu ukraść krowę- źle. Pozdrowienia
-
Gość: , *.centertel.pl
2015/01/04 00:59:09
Stłukłam słoik z kawą w kauflandzie, nie musiałam płacić . Miła Pani z obsługi szybko usunęła szkło. Taka postawa zarządzania wpłynęła na to, że do dziś wybieram ten a mie inne sklepy w mojej okolicy. ale widzę, że inni tego nie rozumieją,
-
Gość: Lumi, *.dynamic.chello.pl
2015/02/09 11:36:39
Sklep Simply na Mołdawskiej. Klientka stłukła przy kasie butelkę z sokiem. Grzecznie pyta czy ma zapłacić. Kasjerka oburzona "NO OCZYWIŚCIE !". Następnie kasjerka marudzi, że musi mieć kod do zeskanowania tej butelki. Sugeruje klientce, aby podniosła z ziemi rozbitą butelkę (dodam że butelka rozbiła się na ostre kawałki i jest cała ubabrana sokiem marchewkowym). Klientka odmawia. Kasjerka wychodzi zza kasy, przez gazetę podnosi odłamki szkła z kodem i wyniośle mówi do klientki "a jednak się da !". Nie poszłabym więcej do tego sklepu, ale co robić skoro jest jedyny z okolicy z takim asortymentem ? ;(
-
Gość: xxx, *.dynamic.chello.pl
2015/03/14 22:05:42
Mi również zdarzyło się stłuc sloik w Kauflandzie, pani szybko podbiegła, zaczęła sprzątać, a gdy zaoferowałam zapłatę powiedziała "niech się pani nie wygłupia, takie rzeczy się zdarzają", i faktycznie dalej robię tam zakupy, jestem bardzo zadowolona. Z kolei dzisiaj ściągając z półki produkt strąciłam słoik (były bardzo ciasno ułożone) i pokryłam koszty, nie wiem, czy dobrze zrobiłam, ale nie bardzo wyobrażam sobie po prostu wyjść.
-
Gość: Rrita, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2015/07/24 17:28:33
Siostra zasłabła w księgarni, upadając uszkodziła globus (złamała się podstawa). Kierowniczka zażądała zakupu (koszt prawie 200 zł, uwzględniła jakiś rabat)
Czy miała podstawę prawną?
Pozostał niesmak i raczej do tej księgarni już nie wrócimy - za globus zapłaciłam ale go nie zabrałam
-
Gość: Dawid, *.dynamic.gprs.plus.pl
2015/08/31 04:21:40
Spadło mi piwo, które stało obok tego co brałem i pękło. Zostałem oblany tym piwem jak chciałem posprzątać, poszedłem do kasy w Spar i słyszę ''Helena dolicz lecha''
Spytałem jakim prawem przecież nie zrobiłem tego celowo i zaczęła się jazda. Odłożyłem koszyk pani na kasie i wyszedłem. Pozdrawiam Spar w Skoczowie
-
Gość: asia, *.stg.pl
2015/10/27 00:20:46
Robiłam dziś zakupy w carrefur.Zwróciłam małemu uwagę by nie dotykał zniczy jednak ciekawość zwyciężyła.Mały zbił znicz wart 16 zł.Myślę no trudno zapłacę.Przyszedł pan powiedział do synka że nic się nie stało.Na moją odpowiedź że zapłacę powiedział że nie ma takiej potrzeby takie sytuacje się zdarzają.Zrobiłam resztę zakupów mały już nic nie dotykał.Na pewno tam wrócę.