Piotr Miączyński
Zacząłem pisać w momencie kiedy pani nauczycielka zabroniła mi się bawić pod ławka samochodem. Po pewnym czasie zaczęło mi się to nawet podobać. Mam nadzieję, że tak już zostanie. W Gazecie Wyborczej od 2001 roku.
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Ochroniarz Biedronki zsikał się w spodnie, bo dostał zakaz korzystania z toalety?

O sprawie pisze „Słowo Podlasia”.

Zdaniem „Słowa” pan Stanisław ochroniarz sklepu Biedronka w Białej Podlaskiej dostał od kierowniczki sklepu zakaz korzystania z toalety.

Nie chciała go wpuścić na zaplecze, bo nie miał książeczki sanepidu.

Kiedy 28 latek stwierdził, że załatwi się na dworze - kierowniczka stwierdziła, że wyciągnie wobec niego konsekwencje służbowe za samowolne oddalenie się z miejsca pracy.

Mężczyzna - jak twierdzi „Słowo” jest chory, przyjmuje środki moczopędne. Nie wytrzymał i oddał mocz w spodnie.

- Było mi wstyd, czułem się bezsilny i zrozpaczony. Zadzwoniłem do żony, żeby przyjechała po mnie, bo na dworze panował duży mróz, a ja byłem mokry. O całej sytuacji poinformowałem swojego przełożonego w firmie ochroniarskiej i powiedziałem, że rezygnuję z pracy - relacjonuje w tygodniku pan Stanisław

Były ochroniarz skierował sprawę do sądu. Domaga się przeprosin i 10 tys. zl. odszkodowania od Biedronki. Firma ochroniarska zaproponowała mu tysiąc zł w ramach przeprosin.

Jeśli ta cała historia wydarzyła się naprawdę jest tragiczna. Smutna. I cholera człowieka bierze, że można człowieka potraktować w tak paskudny sposób.

Przy czym fakt, że zdarzyło się to w Biedronce uważam, za przypadek. Równie dobrze mogło mieć to miejsce w każdym innym sklepie.

W polskich centrach handlowych i sklepach pracują tysiące ochroniarzy. Zatrudniają ich firmy zewnętrzne. Choć praktycznie cały czas spędzają ochraniając jedno centrum czy jeden sklep. To kierownictwo sklepu wydaje im tez polecenia, określając co im wolno a co nie.

Niedawno Solidarność ujęła się w obronie ochroniarzy pracujących w IKEA.

 "Pracujemy w IKEA, choć oficjalnie zatrudnia nas inna firma. Zarabiamy mało, nie mamy funduszu socjalnego. Zakup lekarstw, choroba to dla nas finansowa katastrofa. IKEA umywa ręce - oficjalnie za to nie odpowiada. Czy to OK?" - pytają związkowcy na stronie czyikeajestok.pl.

W imieniu ochroniarzy "S" apeluje: "Jesteśmy z Tobą na każdym kroku, w biurowcach, sklepach, centrach handlowych, bankach. Chcemy wykonywać naszą pracę najlepiej, jak potrafimy, bo od tego zależy Twoje bezpieczeństwo. Chcemy jednak pracować w możliwie dobrych warunkach". 

środa, 10 marca 2010, miaczynski

Komentarze
2010/03/10 12:49:42
Przykre. Daje jednak dużo do myślenia. Na miejscu tej kierowniczki to bym się teraz spalił ze wstydu!!!
-
Gość: Tomek, exch.otp.pl
2010/03/10 13:35:48
"Chcemy wykonywać naszą pracę najlepiej, jak potrafimy, bo od tego zależy Twoje bezpieczeństwo". Gdzie jak gdzie, ale w sklepie ochroniarze są zagrożeniem dla bezpieczeństwa kupujących. Chyba, że cytowany tekst oznacza "lepsze warunki albo częściej w ryja"
-
Gość: , 109.243.231.22*
2010/03/10 15:30:49
to co sie stalo z ochroniarzem biedronki to szczyt hamstwa jak mozna tak potraktowac czlowieka ta pani powinna zostac zwolniona gdyby nie znalazla pracy to moze zatrudnila by sie w ochronie a wtedy moze zostalo by to jej oddane z calego serca jej tego zycze
-
Gość: obs, 85-202-63-81.internetia.net.pl
2010/03/10 18:20:15
Powinien zarządać za straty moralne 50 tys. zł
-
Gość: e-dzik, chello087206200120.chello.pl
2010/03/10 19:46:29
zaszyć jej macicę -- za karę !!!!!
-
2010/03/12 05:26:26
A ja miałam inną przygodę z ochroniarzem z Biedronki. Robiliśmy z mężem zakupy, do sklepu wszedł nasz 20-letni syn, wybrał trochę słodyczy i i napojów. włożył nam do koszyka i poszedł do samochodu. Wychodzimy z zakupami a tu awantura - ochroniarz na parkingu, przy wszystkich wyzywa syna od złodziei i straszy policją.Nie przestał nawet , gdy zobaczył nas z koszykiem przy samochodzie i jeszcze groził ! Mąż z synem poszli na zaplecze wyjaśnić , o co chodzi, mąż wyjaśnił panu, że dopuścił się publicznego zniesławienia , były przeprosiny i to wszystko. Działo się to w Wałczu. A kto nam odda stracone nerwy?
-
Gość: murro, p4fdcbd19.dip.t-dialin.net
2010/03/17 18:57:54
To bardzo prymitywne podejście pracownika Biedronki. Nagłośnienie tego typu przypadków może pomoże nam trochę poprawić kulturę bycia???
-
Gość: , 93.186.23.25*
2010/03/17 20:18:50
Czy to tak trudno zobaczyc czlowieka w tym pracowniku ochrony, kasjerce w supermarkecie czy pani lub panu sprzatajacych biura czy ulice?
-
Gość: były ochroniarz, 77.87.0.25*
2010/03/23 19:11:03
powinien żądać 100.000zł, dostałby z 20.000zł, byłby kolejny precedens, a firmę by zabolało
-
Gość: sid i nancy, gjb54.internetdsl.tpnet.pl
2010/03/26 12:56:06
a kto z was ma pewność że to co mówi ten koleś "ochroniarz" to prawda ;)?
-
Gość: alex, aum122.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/01 18:11:10
Bardzo dobrze! Jakby miał książeczkę to by mógł skorzystać a że chciał przyoszczedzić na badaniach (on albo jego pracodawca) to niech leje w gacie!!!
-
Gość: Anula, dynamic-78-8-129-120.ssp.dialog.net.pl
2010/04/12 15:36:49
Pretensje należy tu mieć jedynie do firmy ochroniarskiej. To oni powinni zadbać o to, żeby ich pracownicy mieli książeczki sanepidu, bez nich korzystanie z toalety wewnętrznej w sklepie SPOŻYWCZYM jest niedozwolone. Kierowniczce biedronki, mozna jedynie zarzucic, że jest służbistką, postępowała zgodnie z procedurami.
W razie kontroli zewnętrznej to wobec niej byłyby wyciągane konsekwencje - czemu z toalery korzystały osoby, które nie powinny? Inni pracownicy czyms się zarażą, a potem cały ten syf pójdzie na zywność i pół osiedla sie zatruje. I KTO BY ODPOWIADAŁ ZA TO? ZA ZSZARGANĄ OPINIE FIRMY I SETKI STRACONYCH KLIENTÓW? A wszystko to dlatego, ze firma ochroniarska nie chce się szarpnąć na książeczke dla SWOJEGO pracownika - horrendlany wydatek ok 60 zł...
-
Gość: klient, aatm205.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/21 18:17:25
Anula, dynamic-hehe ,piszesz że "z toalery korzystały osoby, które nie powinny? Inni pracownicy czyms się zarażą, a potem cały ten syf pójdzie na zywność i pół osiedla sie zatruje". A jak jesz codziennie wędlinkę na śniadanko to masz ją z własnej hodowli swinek czy może kupionoą w sklepie napakowaną ulepszaczami, barwnikami itd.
-
Gość: , apn-77-114-113-217.dynamic.gprs.plus.pl
2010/05/05 07:36:59
Powinien nosić z rana pustą butelkę po oleju słonecznikowym, w niego szczyć i stawiac na półkę Pani by może zrozumiała aluzję. Teraz zdanie do tej pani: ssij pałe po samego kakulca
-
Gość: robol, 78.9.72.22*
2010/05/17 23:38:54
to są właśnie ci dobrzy przedsiębiorcy i pracodawcy tak ciemiężeni przez złych urzędników wg konfederacji pracodawców i bcc. a w mojej miejscowości taki jeden szanowany pracodawca kazał pracownicom szczać do studzienki ściekowej w fabryce. tak to wygląda a komisja przyjazne państwo działa żeby tym wspaniałym ludziom nikt nie mógł podskoczyć