Piotr Miączyński
Od ponad dekady dziennikarz gospodarczy GW. Współautor książki "Fortuna po polsku" oraz „Łowców Milionów".
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Bank uruchomił kredyt bez naszej zgody i podpisu!

Zaczęło się od tego że pan Jarek chciał kupić telewizor. Poszedł do sklepu Sony Center w Wola Parku. Przyciągnęły go raty 0 proc. Jak to stwierdził zawsze to fajniej niż wywalać całą gotówkę naraz.

Zwłaszcza że telewizor był więcej niż drogi. 9999 zł. (55 cali).

- Zapytaliśmy jakie dokumenty trzeba złożyć, wszystko nam powiedzieli. Żona poszła następnego dnia do sklepu z dokumentami, pan wydrukował umowę - mówi pan Jarek.  

Wypełnioną ALE NIE PODPISANĄ

Żona pana Jarka zabrała ją do domu aby ją na spokojnie przeczytać. - Ok, nie ma problemu, proszę wziąć - opowiada radośnie sprzedawca.

- Czytamy umowę w domu, jest wyjątkowo nieatrakcyjna, wciskają przy okazji jakieś karty kredytowe, których nie chcemy. Czytam w internecie opinie o Sygma Banku (bo to oni udzielają tych rat dla Sony), są załamujące - generalnie rezygnujemy i decydujemy się kupić TV za gotówkę - opowiada pan Jarek.

Następnego dnia rano żona pana Jarka dzwoni do sklepu, że nie podpisują umowy, bo warunki są nieatrakcyjne.  A sprzedawca na to... nie ma problemu, tylko proszę przyjść podpisać "Wniosek o anulowanie kredytu".

- Pytamy: czemu mamy anulować coś, co nie zostało przyznane, ba - nawet wniosek nie został złożony. Sprzedawca - "to taka procedura, proszę się nie martwić, to formalność". Nam się to nie podoba, ale co robić - żona poszła, podpisała pisemko - opowiada czytelnik.

Koniec?!

NIE.

Pan sprzedawca zapewniał, że to koniec sprawy, oni to wysyłają do banku i po kłopocie. Pan Jarek tymczasem zaczął cisnąć sprzedawcę czemu bank musi mieć pismo o odwołaniu, skoro nie ma nawet wniosku o kredyt.

Pan w sklepie zaczął kręcić: "bo to jest tak, że jak się wydrukuje umowę u nas w sklepie, to automatycznie bank to rozumie jako zgodę na kredyt".

Tu panu Jarkowi para już zaczęła iść uszami. - Nic nie podpisałem, pokażcie mi wniosek z podpisem, przecież to jest jedyna prawna droga do zawarcia kredytu. No ale sprzedawca mówi, żeby się nie martwić, że to taka procedura, i wszystko będzie ok.

Bynajmniej nie uspokojeni czytelnicy wrócili  do domu.

Mija parę dni - przychodzi list z SygmaBanku, że kredyt przyznany, z załączonym harmonogramem spłat!!!

- Jedziemy z mordą do sklepu. Okazuje się, że sklep nie wysłał tego "Wniosku o anulowanie kredytu" do banku, mimo że nas zapewniali, że to zrobią. Szef salonu, bo już z nim rozmawiamy, tłumaczy, że po te pisma przyjeżdża pracownik SygmaBanku raz w tygodniu. I że nasze pismo wziął 28 lutego (czyli dopiero 6 dni po całej akcji) - opowiada czytelnik.

Dociśnięty kierownik sklepu podpisał oświadczenie że żadnego kredytu nie było. Dodatkowo przyznaje, że „przez pomyłkę” wysłali razem z tym "anulowaniem" zaświadczenie o zarobkach mojej żony do Sygmy. Jakim prawem? Pomyliliśmy się - tłumaczy.

- Następnego dnia żona jedzie do SygmaBanku osobiście. I tu ciekawostka: w ogóle nie wiedzą, że było "anulowanie". Pokazujemy pisma ze stemplami sklepu, że przedstawiciel Sygmy odebrał 28 lutego. Pani wszystko rozumie, każe pisać reklamację.

"Dotyczy umowy numer:XXXXXXXXXXX. W związku z tym, że nie podpisałam umowy zwracam się z prośbą o anulowanie umowy, wykreślenie moich danych osobowych z BIK oraz z Państwa systemu. Proszę o wysłanie potwierdzenia anulacji kredytu i usunięcia danych oraz proszę o zwrot oryginału zaświadczenia o zarobkach oraz oświadczenie, że nie jestem Państwa dłużnikiem"

Żona pyta, jak to możliwe, żeby bank uruchomił kredyt bez ważnych dokumentów. Pani mówi ciekawą rzecz - "bo my mamy zaufanie do tego sklepu, więc jak oni nam mówią, że klient jest zainteresowany, to od razu działamy".

- Osobiście sądzę, że sklep, w porozumieniu z Sygma Bankiem, robi takie numery, bo ma prowizję od każdego kredytu. A bank ma klientów, więc obie strony mają interes, żeby wciskać te kredyty na siłę. I gdybyśmy ten kredyt wzięli, nawet byśmy się nie dowiedzieli, że został on uruchomiony ZANIM go podpisaliśmy. A to jest niezgodne z prawem. I ludzie tego nie wiedzą, bo mało kto rezygnuje po przeczytaniu umowy - pisze pan Jarek który dostarczył mi dokumenty całej sprawy.

Ciekaw jestem co na to wszystko firma Sony.

poniedziałek, 07 marca 2011, miaczynski
Tagi: sony

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: tomeczek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/07 13:35:08
Sklep i bank - do omijania.
Teraz Pan Jarek już będzie wiedział, że lepiej "wywalić" całą gotówkę od razu...
-
Gość: qwerty, *.me.entel.pl
2011/03/07 15:02:47
BRAVIA DLA SONY :) !!!!
-
2011/03/07 22:10:50
SORRY SONY
(gdzie się tu wciska "nie lubię"?)
-
2011/03/08 13:05:31
Na bank ten sklep ma niezle prowizje od kredytu. zreszta w wiekszosci przypadkow kredyty ratalne to troche takie lowienie naiwnych
-
2011/03/09 10:00:55
Nieprzyjemne, ale jakoś mnie to nie dziwi:( Smutne.
-
Gość: Zdzisiek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/09 10:38:33
Ja zupełnie nie rozumiem tych nerwów i latania do banku i sklepu. Przecież, gdy bank nie ma podpisu klienta to może naskoczyć. Gdyby do mnie przyszedł harmonogram spłat to bym go wyrzucił do koszta i sprawa załatwiona. Dalsze czynności po stronie niedoszłego klienta nie są potrzebne. Przecież telewizora nie odebrał, pieniędzy nie wziął, więc o czym dokładnie jest ten artykuł?
-
Gość: Gość, 193.201.36.*
2011/03/09 10:46:57
Dlaczego Ci Państwo składali jakieś wnioski/prośby o anulowanie kredytu.
Chyba powinni napisać oświadczenie "Nie zawierałem umowy kredytowej o numerze xxxx". Jeśli dalej figuruję w BIK itd. to składam zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
-
Gość: Awro, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/09 10:55:21
Podobne numery Sygma stosuje narzucając ubezpieczenie trzeba pisać pismo o rezygnacji z ubezpieczenia mimo wyraźnej dklaracje, że nie chc tego ubezpieczenia. Ostatni raz zawierałem jakąkolwiek umowę z tym bankiem. Myślę, że w dłuższej perspektywie bank straci sporo klientów. Czego bardzo im zyczę. Pozdrawiam wszystkich, którzy zrezygnują z usług tego banku.
-
Gość: Joanna, 80.50.141.*
2011/03/09 10:57:44
W moim przypadku Sygma Bank przy zakupach w EURO RTV przyłożył ubezpieczenie kredytu w wartości około 10% wartości zakupu. Nie wyraziłam zgody na ubezpieczenie, ale oni uzależnili od tego przyznanie kredytu. Dobrze chociaż, że przy szybszej spłacie kredytu odejmują wartość ubezpieczenia za miesiące, w których już się nie będzie spłacać rat.
-
Gość: do Zdziśka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/09 10:58:49
Bujałeś się kiedyś z takim kredytem? Jeśli nie to uwierz, że lepiej załatwić to w zarodku niż potem wyjaśniać to w biku, u sprzedawcy i w banku.
-
Gość: mmena, *.89.67.170.static.crowley.pl
2011/03/09 11:00:09
"skladam zawiadomienie" "wyrzucam do kosza" - tyle tylko, ze swiat nie jest ladna bajka. Bank moze ci zepsuc historie w biku i potem miesiacami/latami to odkrecac. Bank moze naslac na ciebie komornika, ktory zabierze ci pol pensji mimo tego, ze nawet nie dostales zawiadomienia o sprawie sadowej.
Jasne, zaloz sprawe w sadzie, nawet ja moze po paru latach wygrasz. Mozesz nawet sprobowac wystapic o odszkodowanie. Ale zrobisz to tylko jeden jedyny raz. Potem juz bedziesz wiedzial, ze nie robi sie takich glupstw, bo satysfakcja ("to ja mam racje") nie przeklada sie na rzeczywistosc.
-
Gość: Gość, 193.201.36.*
2011/03/09 11:02:46
"skladam zawiadomienie" "wyrzucam do kosza" - tyle tylko, ze swiat nie jest ladna bajka. Bank moze ci zepsuc historie w biku i potem miesiacami/latami to odkrecac.

Nie. Składam oświadczenie o nie zawieraniu umowy xxxx.
Następnego dnia ma mnie nie być w BIK.
-
2011/03/09 11:03:42
Takie rzeczy się normalnie w ... głowie nie mieszczą. Ludzi warto ostrzegać, zatem przyłączam się do akcji informacyjnej notką na moim blogu ...

na-plus.blogspot.com/2011/03/nie-chcesz-kredytu-no-to-go-masz.html

pozdrawiam
"na plus"
-
Gość: do Gość, 193.201.36.11*, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/09 11:17:41
To tylko Ci się tak teoretycznie wydaje, że "od jutra ma Cię nie być w biku". Raz to przejdziesz, poświęcisz trochę energii na tłumaczenie się, że nie jesteś wielbłądem i nie będziesz już przekonany o prostocie takiego problemu.
-
Gość: Zdzisiek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/09 11:25:46
O czym wy pierdzielicie? Przecież, aby się znaleźć w BIK trzeba przejść określoną procedurę, której częścią jest powiadomienie osoby, która ma się w rejestrze znaleźć z odpowiednim wyprzedzeniem, a dług dłużnika trzeba udowodnić. No chyba bez podpisanej umowy kredytowej trudno by było to bankowi zrobić. Moim zdaniem pan Jareczek i jego żona są nieco przygłupi i latają jak kot z pęcherzem.
-
Gość: buahaha, *.statoil.com
2011/03/09 11:41:58
Ciekawe jakim cudem Paniusia, zostawila w sklepie zaswiadczenie o zarobkach, ale umowe wziela do przeczytania w domu.
Wlasnie tak sie rodza "urban legends". Sami sobie winni sa Ci Panstwo. Natomiast pomijam nieuczciwosc sklepu i tlumaczenia Banku, ze oni sklepowi ufaja. Jak mozna uruchomic kredyt na slowo honoru sklepu?
-
2011/03/09 11:48:01
Zostawiła zaświadczenie bo chciała kredyt wziać. Była zdecydowania na to.
Czytanie umowy miało być ostatnią formalnością.
Ale żadna umowa nie została przez nią podpsana. Mam na to zaświadczenie z samego sklepu, widziałem też umowę.
-
Gość: nata, *.111.241.211.static.crowley.pl
2011/03/09 12:13:09
Może w końcu autor przeczyta taką "umowę" i napiszę drukowanymi literami, ze nie są to umowy o kredyt a UMOWY O UDZIELENIE KREDYTU Z KARTY KREDYTOWEJ.
2 razy znajomi wzięli takie "kredyty" i dwa razy następnego dnia szybko je spłacali.
To samo dotyczy opisanych klientów - nie potrafili przeczytać umowy (sądzili że to wciskanie kart kredytowych) bo gdyby przeczytali nagłówek to wiedzieliby, ze jest to kredyt typu: Wydajemy Ci kartę kredytowa i upoważniamy sklep do jej obciążenia bez fizycznej obecności karty. Kwotę zadłużenia rozkładamy na raty i pozwalamy ci spłacać każdorazowo minimalną kwotę miesięczna (równą najczęściej 1/12 ceny towaru ( raty 0% ). Po 6 miesiącach (dajemy duże odroczenie tego okropnego momentu) obciążymy cię ubezpieczeniem, kwota za wydanie karty i dodatkowymi odsetkami za nie spłacona kwotę z karty - płaciłeś tylko po 1/12 kwoty reszta jest oprocentowana jak nie spłacone na karcie zadłużenie). W sumie taki "kredyt" kosztuje ok 38%.
Nie wiem co pani w sklepie podpisała - jeżeli nic to skierować sprawę do prokuratury o próbę wyłudzania. Niech się "bank" i prokuratura pomęczy. Natomiast autorzy takich wpisów "blogowych" powinni pracować ale w branży B to C (czyli back to college).
Żeby pisać trzeba wszystko najpierw dokładnie sprawdzić i znać się na czymś.
-
2011/03/09 12:16:49
@mmena:

"Bank moze naslac na ciebie komornika, ktory zabierze ci pol pensji mimo tego, ze nawet nie dostales zawiadomienia o sprawie sadowej. "

Proszę nie rozsiewać bzdur. Zawiadomienie dostaje się ZAWSZE. O sprawie albo o jej wyniku jeśli posiedzenie było niejawne - wtedy składa się zarzuty.
-
Gość: bartek finansista, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/09 12:31:18
soory ale dla mnie to dzialanie typowych polaczkow ktorzy umieja tylko drzec morde i dociskac a ruszyc rozumem to juz nie bardzo. To pokazuje za nawet ludzie dobrze zarabiajacy sa prostakami.

Nie bez powodu sygna bank ma takie zle opinie, to ze uruchamia kredyt bez umowy to nie jest jakies widzimisie pracownika albo tym bardziej sklepu tylko PROCEDURY BANKU.
I darcie sie na biednego pracownika sklepu (ktory co prawda powinien uczciewie powiedziecz: panie wiem ze to lipa ale ja nic nie poradze nawet gdybym bardzo chcial) nic nie pomoze. Szkoda ze odrazu nie pofatygowal sie aby porozmawiac z kims odpowiedzialnym (kierownik salonu) albo tym bardziej z instytucja z ktora chcial zawrzec umowe (bank). Oszczedzil by sobie nerwow i pisania glupich tekstow.
I wlasnie z bankiem nalezy zalatwiec takie sprawy bo sklep tu nie ma nic do rzeczy - jest tylko od przyjmowania papierow ktore karze mu bank czyli: danych i zaswiadczen o zarobkach (tak tak!-oryginal musi sie znales w banku).
Smiac mi sie chce jak slucham takich ludzi ktorzy zlapali Pana Boga za nogi a w najprostrzych sprawach sami sie nie umieja ogarnac i pisza do gazety.
tyle na temat, pozdrawiam:)
-
Gość: Stary, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/09 12:38:03
"Nata" - dziękują bardzo za proste wyjaśnienie tego mechanizmu.
Głupi nie jesten (?), ale teraz to zrozumiałem :))
-
Gość: praetorian, *.209.wifinet.szczecin.pl
2011/03/09 12:43:39
Sprawa dosyć świeża, bo sprzed około tygodnia. Jakoś tak koniec lutego. Byliśmy z żoną w RTVEUROAGD, chcieliśmy wziąć na raty, sprzęt AGD za kwotę łączną ok. 6000 zł. EUROAGD jest obsługiwane właśnie przez Sygma Bank. EURO ogłasza się wszem i wobec, że oferuje raty 0% oraz że wystarczy jedynie dowód osobisty. No to naiwnie poszliśmy. No i się zaczęło... Pierwsze pytanie: o zaświadczenie z zakładu pracy. No jak, do cholery, przecież reklamujecie się, że tylko dowód osobisty..
No dobra. Jak już przebrnęliśmy przez gąszcz pytań to babeczka zaczęła nam wciskać ubezpieczenie kredytu, mimo, że nie jest obowiązkowe, mówiąc że inaczej bank nie udzieli kredytu. Szybko policzylismy, że przy 30 ratach będzie to dotatkowy koszt ok. 1200 zł. Skoro nie mogą zarobić na oprocentowaniu rat, bo raty są w promocji 0%, to na siłe wciskają ludziom ubezpieczenie.
Ale jakby tego było mało, na koniec wypełniania wniosku o kredyt, osoba obsługująca prosi żonę o podanie moich danych do sprawdzenia. Szlag mnie trafił, bo po pierwsze: mamy z żoną rozdzielność, po drugie nie wyrażam zgody na przetwarzanie ani udostepnianie moich danych osobowych, po trzecie jest to kredyt konsumencki, bieże go żona, więc z jakiej paki mają moje dane osobowe gdzieś tam sobie fruwać?
Zadzowniłem na infolinię do Lucasbanku - konsultant powiedział, że absolutnie oni nie żądają danych małżona, bo nie ma podstaw.
Zadzwoniłem potem na infolinię do SygmaBanku z pytaniem po co im dane drugiej osoby? Pan konsultant próbował coś tam ściemnić, ale po postawieniu pytania jasno i precyzyjnie, zaczął ścierwić jakieś głodne kawałki, że to niby na wypadek śmierci potrzebują danych kontaktowych itd. No dobra, mówię, ale skoro kredyt ma być ubezpieczony, to po co dalej wam te dane? Juz nie odpowiedział, zapowietrzył sie i było po rozwmowie, zaczął coś tam dukać bez ładu i składu jak ruski prokurator przed dziennikarzem rmf.

Zastanawia mnie, od czego są w Polsce instytucje nadzorujące ? Dlaczego mimo tak nagminnych praktyk sprawą jeszcze nie zajął się UOKiK albo Komisja Nadzoru Finansowego? Po co są te instytucje, skoro nie podejmują działań? I na zakończenie...
Oczywiście, żona odmówiła podania moich danych, efektem czego wysłany wniosek kredytowy nawet nie został rozpatrzony. Poszliśmy do innego sklepu i kupiliśmy część sprzętu za żywą gotówę, resztę dokupimy po następnej wypłacie. Niemniej jednak wkurwienie i niesmak pozostało. Będę drążył ten temat, jak tylko wyrwę z EURO zasady udzielania kredytów. pozdrawiam
-
2011/03/09 12:54:53
Miałęm podobnie z tym o.besranym bankiem. Mimo że odstąpiłem od kredytu (też na telewizor) , w ciągu siedmiu dni , do czego mam prawo , po kilku tygodniach otrzymałem karte kredytową ! Bez żadnej umowy ! Durne babsko z tego pożal sie boże banku , oświadczyło , że jednym podpisem dostaje kredyt , ubezpieczenie i karte kredytową , ale mimo odstąpienia od umowy , z karty musze zrezygnować oddzielnie , w siedzibie banku i z odpowiednim pisemkiem. Dziadostwo , buractwo , naciąganie. Sygma to najbardziej gówniany bank z jakim miałem nieprzyjemność sie spotkać.
-
2011/03/09 13:16:46
A ja sobie chwalę zakupy na raty 0% w "sklepie dla idiotów" MM. Kredytu udzielało GE Money bank. I autentycznie spłacam w ratach sumę jakiej mi brakowało do zakupu sprzętu BEZ dodatkowych opłat i prowizji. Po prostu kwota podzielona przez ilość rat miesięcznych. Szokujące, bo na czym oni zarabiają? Chyba na prowizji od sklepu za sprzedanie towaru. Ale to nie moja sprawa.
-
Gość: HH, 78.133.163.*
2011/03/09 13:29:31
@mmena:
"Proszę nie rozsiewać bzdur. Zawiadomienie dostaje się ZAWSZE. O sprawie albo o jej wyniku jeśli posiedzenie było niejawne - wtedy składa się zarzuty."

To ciekawe jakim cudem mi ściągnięto z pensji karę 500 Euro (przeliczone na złotówki) za niby nie zapłacone OC samochodu, bez żadnego powiadomienia nawet o tym, że jestem o taki czyn podejrzany - o rozprawie, czy decyzji komornika, również nie zostałem poinformowany.
Okazało się, że urzędnik w UM nie zaznaczył odpowiedniego pola na formularzu przy wydawaniu dowodu rejestracyjnego, w którym potwierdziłby posiadanie przeze mnie ubezpieczenia OC i po 3 latach doświadczyłem tego skutków.
-
Gość: HH, 78.133.163.*
2011/03/09 13:30:42
Sorki, powyższe miało być do unhappy
-
2011/03/09 13:42:28
Też miałem taki przypadek, w czasach gdy Sygma Bank nazywał się jeszcze Cetelem. Chciałem kupić laptopa na raty w sklepie internetowym, przesłałem do sklepu zaświadczenie o zarobkach, oni przysłali mi wzór umowy o kredyt ratalny. Jak zobaczyłem tą umowę, to wiedziałem już, że nie chcę z tym bankiem mieć nic wspólnego - chcieli mi wcisnąć jakąś kartę kredytową (żeby było śmiesznie NIGDZIE w całej umowie nie był napisane, że jest to karta kredytowa, wszędzie określana była jako "płatnicza"), dodatkowe ubezpieczenie, brakowało załączników, o których umowa wspominała, a całość napisana była tak bełkotliwym językiem, że nic nie dało się z tego zrozumieć. Ogólnie większego gówna w życiu nie widziałem. Na moje żądanie przesłania umowy bez całego tego dodatkowego szitu usłyszałem, że się nie da, więc oświadczyłem, że rezygnuję z rat, umowy nie podpisałem, a komputer kupiłem za gotówkę.

Jakież było moje zdziwienie, gdy niedługo później otrzymałem od Cetelem Banku (przypominam: to obecnie Sygma Bank) zawiadomienie o kredycie wraz z harmonogramem spłat. Sprawę w końcu udało mi się odkręcić - zajęło to parę miesięcy, ale w końcu bank przyznał na piśmie, że żadnego kredytu u nich nie brałem. Nie był to jednak koniec tej historii.

W ubiegłym roku ubiegałem się o kredyt hipoteczny w innym banku (przy okazji okazało się, że umowy z bankami nie muszą być stekiem prawniczego bełkotu, umowa kredytu hipotecznego, choć objętościowo pokaźna, napisana była w tak prosty i zrozumiały sposób, jak tylko to możliwe). Okazało się, że wpis o moim rzekomym kredycie w Cetelem (Sygma) Banku wciąż figuruje w BIK! Ponieważ była to jedyna przeszkoda w przyznaniu kredytu, a byłem już po podpisaniu przedwstepnej, zażądałem od Sygma Banku ponownego potwierdzenia, że taki kredyt nie zaistniał i wycofania moich danych z BIK-u. Zagroziłem, że w przypadku, gdy mój bank odmówi mi kredytu na skutek fałszywych informacji zamieszczonych w BIK-u składam pozew przeciw Sygma Bankowi o pokrycie całości kosztów, które musiałem ponieść do tej pory w związku z zakupem mieszkania, więc pisemko otrzymałem ekspresowo i ono plus moje oświadczenie załatwiło sprawę. Czy wycofali mnie z BIK-u jeszcze nie sprawdzałem, ale jeśli przy następnej okazji okaże się, że nie, to nie będę już w żaden sposób kontaktował się z tym pożal się boże bankiem, tylko walę bezpośrednio do prokuratury.

Ogólnie moja rada: jeśli chcecie wziąć kredyt gotówkowy lub ratalny, to Sygma Bank i wszystkie sklepy, które współpracują z tym gównem radzę omijać szerokim łukiem.
-
2011/03/09 13:46:21
@robal_pl
Ja ci powiem na czym oni zarabiają. Przeczytaj umowę i zobacz, czy nie ma tam zapisu, że w przypadku choćby minimalnego opóźnienia w płatności promocja 0% nie obowiązuje, a od całości kredytu liczone są lichwiarskie odsetki. To jest żerowanie na błędach drugiej strony, a te zdarzają się nawet w sposób niezawiniony, wystarczy, że przelew gdzieś utknie bo bank miał awarię systemu informatycznego.
-
Gość: J., *.toya.net.pl
2011/03/09 13:54:23
To ja chyba miałam szczęście, albo umiem załatwiać takie sprawy ;)

W sierpniu ub.r. kupiłam w RTV Euro AGD produkt na raty ( kredyt udzielony przez Sygma B.) - z założeniem skorzystania z tzw. rat 0%.
Warunki były jasne - jesli spłacę w 6 kolejnych m-cach całą wartość kredytu (która dokładnie odpowiadała wartości produktu BEZ ubezp., prowizji, odsetek) to jest to właśnie 0%. Z tym że nie mogę np. spłacić w okresie krótszym niż 6 m-cy, albo np. wpłacić w którymś m-cu kwotę niższą niż rata w przysłanym harmonogramie (harmonogramie spłat rata miesieczna była obliczona dla kredytu na 24 m-ce, zawierała koszty kapitału, odsetek, ubezp. i prowizji). TZN. mogę spłacać okresie dłuższym, albo najlepiej dla banku przez te 24 m-ce, ale wtedy to nie będzie 0%.
Czyli bank daje wybór - albo RZECZYWIŚCIE 0% bez kosztów, ale pod pewnymi warunkami, albo normalnie na 2 lata wg harmonogramu, ale z typowymi kosztami kredytowymi. Podejrzewam więc, że albo wyżej opisani klienci nie mieli zbyt dobrej zdolności kredyt., albo niezbyt dokłandie przeczytali umowę i przestraszyli się kosztów (które tak jak pisałam są, ale można ich uniknąć;)) U mnie też w umowie było napisane, że bank może dodtakowo przyznać kartę kredyt. albo limit kredyt., ale poinformuje o tym później (co też mi się nie do końca podobało) i co najważniejsze oczywiście można z tego zrezygnować (nawet było załączone oświadczenie) - co zresztą wynika z przepisów dot. zawierania umów poza "siedzibą" w tym przypadku banku - zawsze można zrezygnować w ciagu 10 dni bez podawania przyczyny.

Pozdrawiam :)
-
Gość: petruss, *.dynamic.qsc.de
2011/03/09 14:00:32
dziwi mnie dlaczego ludzie nie kapuja ze bank to fabryka pieniedzy a nie firma charytatywna. Przeciez to takie proste: KAZDY kredyt to kwota absolutnie wirtualna. Brana z powietrza, a wlasciwie z tastatury komputera. Jesli ktos mysli ze kredyt to jakies tam realne pieniadze przekladane z polki na polke to jest, pardon, idiota. Realny pieniadz, to dopiero procenty, oplaty, ubezpieczenia ktore trzeba zaplacic. TO jest realnym pieniadzem. Tak to jest: nie ma kredytow = bank nie ma pieniedzy. Jak myslicie, dlaczego ludzie sa wrecz bombardowani reklamami bankow, kredyty sa wciskane na sile i, jak to sie mowi, "na chama" ? Odpowiedz jest prosta - banki musza zarabiac. Malo kto zdaje sobie sprawe z tego ze generalnie rzecz biorac banki maja gigantyczne manko, jesli chodzi o relacje miedzy posiadanymi srodkami (gotowka) a zobowiazaniami wobec klientow majacych tam oszczednosci. Wystarczy powiedziec ze gdyby ok 2% (!) klientow probowaloby wycofac swoje aktywa z kont, banki oglaszaja niewyplacalnosc czyli plajte. Te informacje przeczytalem na jednej z powaznych niemieckich stron biznesowych . Niemniej mysle ze odnosi sie to absolutnej wiekszosci bankow zachodniego swiata.
-
2011/03/09 14:01:28
@J
"Podejrzewam więc, że albo wyżej opisani klienci nie mieli zbyt dobrej zdolności kredyt., albo niezbyt dokłandie przeczytali umowę i przestraszyli się kosztów (które tak jak pisałam są, ale można ich uniknąć;))"

Podejrzewam, że masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Opisani klienci nie złożyli podpisu pod umową kredytową właśnie dlatego, że dokładnie przeczytali umowę, a bank mimo to kredyt uruchomił. Zdolność kredytowa nie ma tu nic do rzeczy.

"U mnie też w umowie było napisane, że bank może dodtakowo przyznać kartę kredyt. albo limit kredyt., ale poinformuje o tym później (co też mi się nie do końca podobało)"

Ty, lalunia, z twoim rozumieniem sytuacji lepiej zamów sobie raport z BIK-u na swój temat i sprawdź, czy przypadkiem nie masz już przyznanego w tym ciulowym banku limitu kredytowego, tylko zwyczajnie o tym nie wiesz.
-
2011/03/09 14:06:06
@petruss
No dobra, pewnie większość tutaj oglądała film "M.o.n.e.y as D.e.b.t", ale co to ma do rzeczy w opisywanym przypadku?

(czy twórców filtru antyspamowego na bloksie pojebało ze szczętem, że filtrują słowa z tytułu w/w filmu i dlatego tytuł musiałem wpisać w ten sposób?!)
-
2011/03/09 14:06:12
W Polsce potrzebna jest tajna organizacja, która takim bandytom jak ci z tego banku odrąbywałaby łby siekierą i umieszczała filmy z egzekucji w Internecie. Inaczej nic się nie zmieni. Jesli tym ścierwom to uchodzi bezkarnie lub prawie bezkarnie, inni podążą ich śladem.
-
2011/03/09 14:09:14
@Gość: HH:

Jeśli była sprawa sądowa, to zostałeś o niej poinformowany. Jeśli nie chciało ci się odebrać poleconego, lub nie miał kto go odebrać to sorry :D
-
Gość: J., *.toya.net.pl
2011/03/09 14:16:10
@ vogon.jeltz

"Podejrzewam więc, że albo wyżej opisani klienci nie mieli zbyt dobrej zdolności kredyt., albo niezbyt dokłandie przeczytali umowę i przestraszyli się kosztów (które tak jak pisałam są, ale można ich uniknąć;))"

Podejrzewam, że masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Opisani klienci nie złożyli podpisu pod umową kredytową właśnie dlatego, że dokładnie przeczytali umowę, a bank mimo to kredyt uruchomił. Zdolność kredytowa nie ma tu nic do rzeczy.

"U mnie też w umowie było napisane, że bank może dodtakowo przyznać kartę kredyt. albo limit kredyt., ale poinformuje o tym później (co też mi się nie do końca podobało)"

Ty, lalunia, z twoim rozumieniem sytuacji lepiej zamów sobie raport z BIK-u na swój temat i sprawdź, czy przypadkiem nie masz już przyznanego w tym ciulowym banku limitu kredytowego, tylko zwyczajnie o tym nie wiesz.


Jednak podejrzewam, że złożyli podpis, tylko "mysleli" że w innym celu (np. w celu przetwarzania danych aby sprzedawca mógł wysłać dane do banku w celu symulacji kosztów tego kredytu, czy też czy w ogóle przy danych zarobkach mogą dostać ten kredyt) , bo niestety większość ludzi nie czyta pod czym się podpisuje (ale o tym tu już nie ma mowy, ale wcale bym się nie zdziwiła, niestety nie wierzę w rzetelnośc dziennikarską).

Nie wiem czy wiesz na czym polega limit kredytowy...
Nie muszę sprawdzać w BIK-u, Sygma opróc infolinii (którym nie do końca ufam), umożliwia sprawdzenie i zarządzanie swoimi produktami bankowymi przez internet, jak chyba wszystkie obecnie instytucje finansowe.
-
2011/03/09 14:16:58
Gość J.
"Podejrzewam więc, że albo wyżej opisani klienci nie mieli zbyt dobrej zdolności kredyt., albo niezbyt dokłandie przeczytali umowę i przestraszyli się kosztów (które tak jak pisałam są, ale można ich uniknąć;))"

A ja podejrzewajm, że należysz do grupy przestępczej p.n. Sigma i szef kazał Ci coś zamącić pod tym artykułem, żeby zwalić winę na klienta. Sorry, to nie klienci nie przeczytali umowy. To Ty nie przeczytałaś artykułu. Oni DOKŁADNIE ZAPOZNALI SIĘ z umową, ale ponieważ była bardzo niekorzystna, zdecydowali się jej NIE PODPISYWAĆ. Mimo to organizacja przestępcza p.n. Sigma otworzyła im kredyt.
-
Gość: Wiking, *.cybercomhosting.com
2011/03/09 14:37:54
@robal_pl:
Jak to na czym na wysokich cenach!! pamietam ze 2 czy 3 lata temu kupowalem mamie canon a540 jako prezent... obszedlem pare marketow po czym sprawdzilem w FotoJoker ten sam sprzet 20% taniej. przy tej kwocie to nie jest jakas duza roznica ale zawsze cos zostaje w kieszeni na inne wydatki
-
Gość: petruss, *.dynamic.qsc.de
2011/03/09 14:40:09
@vogon.jeltz
o tyle ma z tym wspolnego ze nie wolno NIGDY ufac bankom i intytucjom z nimi zwiazanym i ich zapewnieniom o uczciwosci, "0" procentach, braku oplat itp bzdurom.
Kompletny brak zaufania i pewnosc ze bank bedzie chcial nas zrobic w rure - powinno byc wystarczajaca motywacja do jak najdokladniejszego przestudiowania umowy, a zwlaszcza pod katem "hakow". I jeszcze jedno: jesli ma sie dach nad glowa, co wlozyc do garnka i na grzbiet, i jesli starcza na jakies oszczednosci - NIGDY PRZENIGDY nie brac kredytow. Nie dac sie oglupic konsumenckiemu zboczeniu. Chyba ze ktos chce byc niewolnikiem na wlasne zyczenie.
-
Gość: hydra, *.home.aster.pl
2011/03/09 14:51:50
@petruss

Prawdę mówisz człowieku, a reszta niech czyta co napisał i na zawsze niech zapamięta.
-
Gość: emeryt21, 212.122.223.*
2011/03/09 15:00:41
Czy nie istnieja oczywiste przeslanki do oskarzenia sklepu i banku o usilowanie oszustwa?
Czy prokurator nie powinien dobrac sie do skory tej parze biznesow za zmowe majaca na celu wyludzenie podpisu na niekorzystnej umowie?
Kiedy nasze panstwo zacznie bronic nas przed oszustwami w swietle jasnego dnia.....z urzedu.... Co znow "procedury" przeszkadzaja??
-
Gość: , *.gdynia.mm.pl
2011/03/09 15:06:08
Wielkie halo o NIC!!!
-
Gość: winnie, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/09 15:10:01
Jakies trzy lata temu mialam tez "przygode" z bankiem, ktora odbila sie moim zdrowiu.
Bylismy z mezem przed rozwodem i nasze kontakty byly wrecz wrogie. Moj maz obmyslil sobie, ze wezmie kredyt ( na potrzeby swoje i swojej kochanki), kwota przekraczala 20 tys. Wszystko pieknie, bo maz byl dobrym klientem, mial regularne wplywy i niemala pensje, wiec praktycznie od reki dostal zgode, a ze zalezalo mu na czasie, uprzejma pani zgodzila sie przelac pieniadze jak najszybciej a formalnosci dograc nastepnego dnia.
Owego nastepnego dnia okazalo sie, ze... ja rowniez musze podpisac te dokumenty jako prawowita (jeszcze) malzonka, gdyz kredyt byl zbyt duzy i wymagany byl podpis wspolmalzonka.
Oczywiscie niczego nie podpisalam, choc oboje mnie naciskali; on i ta urzedniczka w banku. Najpierw przekonywali, ze to nie ma wplywu, ze na pewno nie bede splacac w przyszlosci ewentualnego zadluzenia, potem, wrecz odwrotnie, ze nawet gdy nie wyraze zgody, to i tak jako zona jestem zobowiazana.
Nie udalo sie im.
Jedyne wyjscie to, ktore pozwolilo im wybrnac z tej sytuacji: maz przelal cala sume z powrotem; zostalo to potraktowane jako jednorazowa splata kredytu. Oczywiscie bank pobral sobie prowizje wysokosci 500zl. Sprawa zostala zamknieta; wowczas laskawie zgodzilam sie na podpisanie dokumentow dotyczacych splaconego wlasnie kredytu. Choc i tak uwazam, ze zle zrobilam, bo ta paniusia nadal pracuje w tym banku, choc dawno juz powinna byla wyleciec stamtad.
Maz przelal caly gniew na mnie, bylo ciezko - mieszkalismy wtedy jeszcze razem.
Ale teraz jestem juz po rozwodzie i jego perypetie z bankami, kredytami, umowami mnie nie dotycza.
-
2011/03/09 15:18:37
Chwała Bobu , że ni kuił Pan tegop Telewizora.
Sony Bravia maja wady fabryczne modułu optycznego - koszt naprawy kilka tysięcy złotych Sony nie uznaje wady fabrycznej i naprawia tylko na koszt klienta mimo, że w USA oficjalnie przynzali się do wady po przegranej sprawie w sądzie i tam wymiany były na koszt Sony. wpiszcie w google sony wady modułu optycznego ew. optical block jest cała masa wyników opisujących oszukanych ludzi, którzy wyrzucili po 10 tys w błoto kupując telewizor
Ciesz się, że nie dałeś się nabrać na Sony Bravia od Sony Poland :)
-
2011/03/09 15:23:47
Takie g...stwo trzeba wychowywać - ja bym im założył sprawę. Jest o co, da się. Do tego, jeśli przypadkiem znalazł się tam gdzieś Twój podpis, a nie składaliście go, to przestępstwo przeciw dokumentom.
-
2011/03/09 15:26:00
@J
Niunia, po najnowszej dawce twojego bełkotu, pełnego pseudoreklamy tej chujni jaką jest Sygma Bank nie podejrzewam już, że jesteś kretynką i funkcjonalną analfabetką. To znaczy, pewnie jesteś, ale nie to jest przyczyną twoich przygłupawych wpisów, tylko zwyczajnie działasz z poruczenia i na zlecenie wymienionego w artykule bieda-banku.

W artykule wyraźnie stoi, że klient nie podpisał umowy i że wcześniej wziął ją do domu w celu dokładnego przestudiowania. Więc twój wyssany z koziej pyty argument, że klienci nie czytają co podpisują tu akurat idzie się jebać. W rzetelność dziennikarską i prawdziwość opisanej sytuacji nie mam natomiast najmniejszych powodów wątpić, jako że mnie spotkało to samo w tym samym banku.

A jeśli faktycznie jesteś tylko wyjątkowo durną klientką, to naprawdę sprawdź sobie, co na twój temat figuruje w BIK, bo do ich baz nie masz dostępu przez internet, a w przypadku starania się o kredyt przyznane limity kredytowe (również na kartach kredytowych) traktowane są jak kredyt udzielony.
-
Gość: megaron, *.pai.net.pl
2011/03/09 15:43:39
Sygma Bank nie polecam.Wyjaśnić oczywistą oczywistość niemożliwe.To tak jak rozmowa chlopa z obrazem-nic nie dociera.Nie będę opisywał swojej historii ale po latach zrezygnowałem z bycia klientem tego banku po naciągnięciu mnie w sumie na marne pieniądze ale fakt się liczy.
-
2011/03/09 16:05:02
Szanowni Państwo,

Sprawdziliśmy dokładnie ten przypadek. Zawiodła komunikacja pomiędzy sklepem, a naszym bankiem, a było to wynikiem błędu pracownika. Potwierdzamy oczywiście, iż nie doszło do zawarcia umowy kredytowej. W chwili obecnej dokonujemy przeglądu systemu kredytowego oraz sprawdzamy z naszymi wszystkimi partnerami biznesowymi, w tym również z siecią sklepów Sony Center, procedury i obieg dokumentów. Przepraszam w imieniu obydwóch firm za nieporozumienie i zamieszanie oraz zapewniam, że wspólnie dołożymy wszelkich starań, aby takie sytuacje nie wystąpiły w przyszłości.

Damian Ziąber, rzecznik prasowy Sygma Bank

-
2011/03/09 16:09:45
Warto też poczytać, jakie opinię o Sygma Banku krążą w sieci, np.
www.mon.ey.pl/forum/temat,14,485920,485920,15,60,uwaga;na;sygma;bank;.html
(usuń kropkę w słowie mon.ey bo dla skurwysyński filtr antyspamowy nie chce przepuścić tego słowa)

Guglanie "Sygma Bank" wypluwa (przynajmniej na pierwszych stronach) dwa rodzaje adresów: te związane bezpośrednio z bankiem i te, na których setki niezadowolonych klientów żalą się na ten beznadziejny bank. Już samo to powinno dać do myślenia wszystkim, którzy chcą wejść z tymi naciągaczami w jakiekolwiek interesy. Dodam, że jest to bank, który nie ma oddziałów, a jedynie okienka ("punkty kredytowe") w marketach, w których siedzą tępawe paniusie przeszkolone jedynie w dziedzinie robienia wody z mózgu naiwnym i mniej obeznanym klientom, więc jakby co, to nawet nie ma gdzie sprawy wyjaśnić ani komu mordy obić (dla mniej kumatych: to taka hiperbola). Wszystko trzeba załatwiać korespondencyjnie, bo ich infolinia to też banda matołów i ciężko uzyskać odpowiedź na najprostsze pytanie.

Od Sygma Banku trzymać się z dala! I kto może, niech linkuje ten wpis - mam nadzieję, że niedługo będzie wysoko w wynikach wyszukiwania w guglu, wówczas może uda się przed nimi uchronić większą liczbę potencjalnych klientów.
-
2011/03/09 16:23:50
Ze strony tego Banku spotkało mnie to samo. Wytoczyłem sprawę w sądzie (kwota sporna wynosiła około 8.000 zł). Mam prawomocny wyrok potwierdzający moje racje i orzeczony brak zobowiązań wobec Banku. Mimo to Bank dalej mnie ścigał. Byłem ze skargę u Miejskiego Rzecznika Praw Konsumenta, który interweniował w mojej sprawie. Po jakimś czasie dostałem kolejne wezwanie do zapłaty kwoty z odsetkami (łącznie już kilkadziesiąt tysięcy złotych). Wynająłem prawnika, który dalej prowadzi moją sprawę. Obecnie sprawa jest w GIODO. Bank ignorował postępowanie tam się toczące - nie odpowiadał na pisma z GIODO. Mam więc już pozytywną decyzję stwierdzającą bezprawność przetwarzania moich danych przez Bank. Sygma Bank odwołał się od tej decyzji w ostatnim dniu. Tak sobie gra na czas licząc dalej odsetki. A ja? Kto by się martwił klientem Banku. Ludzie! omijajcie tę oszukańczą instytucję.
Kiedyś poinformowałem o tej sprawie redaktora Samcika. Wówczas miałem dopiero pierwszy wyrok sądu. Przesłałem mu jego kopię, ale się tematem nie zainteresował.
-
2011/03/09 16:29:41
Do Zdziśka.
Uwierz mi Zdzisiek, że pobudził bys się do działania dybys odkrył, że Sygma Bank podał Twoje dane osobowe do międzybankowych systemów nierzetelnych krdytobiorców.
Na podstawie tej decyzji banki zaczęłyby tobie wypowiadać kredyty. Mógłbyś również zapomnieć o jakimkolwiek kolejnym kredycie czy zakupie ratalnym. O wstydzie już nie wspominam.
W sumie jest jeszcze gorzej. Nawet jeśli z nimi wygrasz w sądzie to oni i tak dalej robią swoje ...
-
Gość: ziaber, 193.36.183.*
2011/03/09 16:29:41
Jakże łatwo jest ubliżać korzystając z anonimowości, prawda? Nie zamierzam wdawać się w anonimowe obrzucanie błotem.

********************************

Nie o tym mowa jednak mowa - przepraszamy za zaistniałą sytuację związaną z błędną interpretacją wydruku umowy przez system. To nasz błąd i za to w imieniu Sygma Bank i tego konkretnego sklepu przepraszam.

Damian Ziąber
rzecznik Sygma Bank
-
2011/03/09 16:29:42
@koles751

I co pan na to, panie pacynko Ziąber? Takie przypadki nie powtórzą się w przyszłości?
-
2011/03/09 16:35:08
Panie Ziąber,
Zajrzyj Pan do pisma z GIODO z dnia 21 stycznia 2011 o sygnaturze DOLiS/DEC-36/11/2764, które dotarło do Sygma Banku.
Masz tam Pan opis sytuacji i moje dane osobowe.
A teraz znikaj z forum i idź kłamać gdzie indziej.
-
2011/03/09 16:38:46
@ziaber
Słuchaj, Ziąber, podałem wystarczająco dużo informacji na swój temat, żebyście mogli mnie zidentyfikować w waszym systemie, gdzie nie wątpię, że moje dane są jeszcze przechowywane, choć mailowo zażądałem zaprzestania ich przetwarzania i wykreślenia (jakby co, to to też coś, za co można was ścignąć). Więc mi nie pitol, że taki jestem anonimowy. I pamiętaj, jakby co, że na każde moje słowo mam kwity.
-
2011/03/09 16:50:05
@vogon.jeltz
Najzabawniej było w sądzie, gdy na pytanie sądu jak naprawdę wygląda procedura wypisywania blankietów bez udziału Klienta pani odpowiedziała, że to może zeznać, ale tylko poza protokołem :)
Nawet sędzia się uśmiała, po czym poinformowała świadka, że ma obowiązek odpowiedzieć. No i się posypało ...
Co ciekawe, dwukrotnie donosiłem do prokuratury i dwukrotnie sprawę umarzano.
-
Gość: obywatel, *.dynamic.chello.pl
2011/03/09 16:56:24
@ziaber

O ile podziwiam Pana odwage w komentowaniu i chronieniu interesow banku na forach o tyle bank, ktory bedzie tak dzialal dluzej moze nie byc w stanie placic Panu pensji. I powinien Pan to przekazac radzie nadzorczej - nie posiadajac wlasnych placowek rowniez legalnie mozna skutecznie konkurowac na rynku uslug finansowych.

Sygma Bank ma widocznie dziwna polityke zatrudnienia i jest kiepsko zarzadzany skoro ma takich pracownikow. Oczywiscie powinni oni zostac zwolnieni.

Samo udzielenie kredytu bez podpisu powinno skutkowac zawiadomieniem prokuratury o podejrzeniu popelnienia przestepstwa finansowego. Jest to czyn jak najbardziej karalny, a osoby skazane nie dostana wielu przywilejow jak pozwolenie na bron(co skutkuje blokada pracy w ochronie, nawet supermarketowej) czy na magazynie. Nie piszac juz o oczywistym fakcie, ze w przypadku skazania biznesmenow/wlascicieli sklepow/czlonkow rad nadzorczych utrudni lub uniemozliwi im to wspolprace z innymi.

Ja proponuje by w wiekszej grupie, w przypadku nagminnosci takich praktyk zlozyla pozew zbiorowy rowniez o utracone korzysci majatkowe jak cenny czas, nerwy etc. Nie piszac oczywiscie o obowiazkowym wyzej wymienionym zawiadomieniu o podejrzeniu popelnienia przestepstwa.

Niedopuszczalne jest uzywanie cudzej tozsamosci i wykonywanie rzeczy bez zgody osob nie ubezwlasnowolnionych. Takie sprawy zasluguja na najwyzsze potepienie.
-
2011/03/09 17:05:40
@koles751
Mnie na szczęście udało się załatwić to tak, że mam kwit z Sygma Szajsu potwierdzający, że nie mam wobec nich zobowiązań. No ale w moim przypadku chodziło o kwotę znacznie mniejszą niż twoja. Jednak przeczołganie ich w sądzie mogłoby być całkiem zabawne i pouczające, tylko jakoś nie do końca ufam pracy sądów i całej sądowej procedurze, a głupio byłoby przegrać przez jakieś niedopatrzenie formalne. Niemniej, jeśli jeszcze coś wyjdzie na styku moja osoba - Sygma Bank, to też zawiadamiam prokuraturę, nawet jeśli tobie dwukrotnie sprawę umorzyła.
-
2011/03/09 17:09:52
Do obywatela:
Tak też sobie pomyślałem, że powiadomienie prokuratury jest moim obowiązkiem. Uczyniłem to więc dwukrotnie: pierwszy raz podczas trwania procesu z mojego powództwa o ustalenie nieistnienia wierzytelności i drugi raz po uzyskaniu prawomocnego, korzystnego dla mnie wyroku. W obu przypadkach prokuratorzy umarzali sprawy. Pewnie im się nie chciało latać za drobiazgami więc zbyli pieniacza. Sprawy prowadzili w moim imieniu prawnicy. Odwoływałem się też do sądu. Nic nie osiągnąłem. Bank może więcej dalej grasować.
Sygnatura "drugiej" prokuratury: 6Ds 87/09/I.
-
2011/03/09 17:15:05
zawsze ceniłem SONY, "ceniłem" ma być w cudzysłowie - z telefonów Ericsson korzystałem zanim połączyli się z SONY
-
Gość: sinuhe, *.acn.waw.pl
2011/03/09 17:29:34
Co za żena. I Sony I Sygma Bankpowinny byc jakos ukarane. Jak można tak klientów oszukiwać i bezczelnie okłamywać? Na pewno do takiego salonu nie pójde.
-
Gość: , *.ssp.dialog.net.pl
2011/03/09 18:58:04
Dwa lata temu wziąłem kredyt, był w Sygma Banku. Spłaciłem go cały. Po jakimś czasie dzwonią z Sygma Banku, że mam jeszcze do zapłacenia 80 pln. Ja zdziwiony pytam, dlaczego. Oni na to, że dlatego, iż cztery raty zapłaciłem z opóźnieniem, a za każde opóźnienie należy się zgodnie z umową 20 pln. Mówię, że to sprawdzę i żeby zadzwonili następnego dnia. Sprawdzam, jak spłacalem raty, rzeczywiście, cztery zapłacone za późno. Sprawdzam umowę, ani słowa o 20 złotych za opóźnienie.
Następny dzień, dzwoni pani i nawija mi o opóźnieniu. Ja jej na to, że rzeczywiście były cztery opóźnienia, ale ani słowa o tym, że mam za to płacić po 20 pln. Pani na to, że mam to w umowie. Ja jej na to, że nie mam tego w umowie. Pani na to, że mam to w umowie. Ja jej na to, czy może mi wskazać, w którym punkcie umowy. Pani na to, że mam to w umowie. Ja pytam panią, czy ma przed sobą kopię mojej umowy. Pani na to, że nie ma, ale ja mam to w umowie. Powiedziałem pani, że nie będę płacil bo nie mam tego w umowie.
Następnego dnia dzwoni pan i radośnie mnie informuje, że mam do zapłacenia nie 80, a 50 pln. Ja pytam, dlaczego jest mniej. Pan na to, że postanowili mi podarować część opóźnień. Ja na to, że to trochę dziwne, że podarowali 1,5 opóźnienia, a nie 1 czy 2. Pan trochę się zamieszał i stwierdził, że tak czy inaczej mam zapłacić 50 pln. Ja na to, że nie mam podstaw do zapłacenia i że skoro chcą tych pieniędzy, to niech mi przyślą pismo z informacją, za co mam zapłacić i ile oraz ile mi podarowali. Pan obiecał, że pismo wyślą.
Od pół roku Sygma się nie odzywa.
Dla mnie była to ewidentna próba wyłudzenia pieniędzy, bo gdyby mieli najmniejsze podstawy do żadania pieniędzy, to z pewnością przysłaliby odpowiednie pismo.
-
Gość: b, *.aster.pl
2011/03/09 18:59:27
Te szemrane cwaniaki powinny się doczekać pozwu zbiorowego przeciwko sobie.
-
Gość: , *.93.classcom.pl
2011/03/09 19:10:39
Miałem dokładnie taką samą sytuację z tym bankiem!!! w sklepie Komputronik - tylko że nawet sprzedawca nie drukował wniosku!
-
Gość: eduardo, *.adsl.inetia.pl
2011/03/09 19:16:08
dzięki za informacje o tym banku. bede omijal szerokim lukiem. malo tego powiadomie wszystkich znajomych zeby ich rowniez omijali. mam nadzieje, ze dzieki takim sygnalom interes im padnie. im mniej takich instytucji (oszukujacych ludzi) tym lepiej.
-
Gość: eduardo, *.adsl.inetia.pl
2011/03/09 19:19:21
... i jeszcze jedno - co na to SONY?
czy stac ich na wspolprace z bankiem "bez twarzy"?
tyle wydaja kasy na reklamy, a mieszanie ich z takim bagnem... hehe ciekawa sprawa. w koncu traci na tym image znanej swiatowej marki.
u mnie od dzis SIGMA BANK jest na tej samej pólce co PROVIDENT ;) czyli omijac szerokim łukiem. sąd powinien się nimi zająć.
-
Gość: , *.centertel.pl
2011/03/09 20:16:18
jaka zadyma hahaha..paranoja...wszyscy "jadą"na Sygma Bank a ciekawe czy ktoś przypadkiem nie wpadł na prawdziwy powód tego zamieszania, że przecież to nie wina Sygma Bank tylko sprzedawcy tego sklepu, który powinien potwierdzić umowę w systemie dopiero po tym jak klient ją podpisze a nadgorliwie kliknął potwierdzenie bez podpisu i pewnie nawet ujdzie mu to płazem bo "winnego" już wszyscy jednogłośnie okrzyknęli.
-
Gość: traktor, *.dynamic.gprs.plus.pl
2011/03/09 20:24:31
Autentyczna historia - specjalnie dla @Zdzisiek i @unhappy
I dla każdego zainteresowanego.
Jak działają procedury, w które niektórzy tak wierzą, na przykładzie sądu hipotecznego.
Toczyłem spór o pieniądze ze wspólnotą mieszkaniową. Reprezentował ją zarząd, powiedzmy firma X. Na wczesnym etapie sprawy uzyskali nakaz zapłaty w uproszczonym postępowaniu, na podstawie słabych dokumentów (sprawę potem wygrałem, zaznaczam dla porządku, choć dla podawanego przykładu znaczenia to nie ma).
W okresie od uzyskania nakazu do wniesienia przez mego prawnika sprzeciwu, na co jest dwa tygodnie i do tego czasu nakaz jest nieprawomocny, firma X
wniosła o wpisanie hipoteki przymusowej do księgi wieczystej mojej nieruchomości, na swoją (!) rzecz.
I SĄD DOKONAŁ TAKIEGO WPISU.
Odwołałem się oczywiście i druga instancja stwierdziła, że, po pierwsze, na podstawie nieprawomocnego nakazu hipoteki przymusowej wpisać nie można, po drugie, nakaz nakazywał mi zaplacić wspólnocie mieszkaniowej a nie firmie X. Każda z tych przyczyn z osobna wykluczała wpis hipoteki.
Dwa grube błędy sądu "hipotecznego" (tzn. wydziału ksiąg wieczystych) w jedenj sprawie.
Wierzcie procedurom i urzędom, jak chcecie. :-) Ja się już nauczyłem.
Btw, co do poleconych.
Niby masz 2 tygodnie. Ale tam gdzie mieszkałem poczta powierzyła dostarczanie awiz komu innemu, niż listonosze (może to już zmienili, bo parę lat minęło). Skutek: listonosz jest dzisiaj, ale awizo wrzucają ci jutro, albo pojutrze - tylko że z terminem liczonym OD DZISIAJ. I z twoich 2 tygodni robi się 12 dni. Albo mniej; skrajny przypadek jaki miałem to awizo i awizo powtórne wrzucone razem w ostatnim dniu w którym list jeszcze był do odbioru! Oczywiście, datowane jak trzeba. Ciekawe jak udowodnisz w sądzie, że tak było?
A jak już powygrywasz wszystko i zawiadomisz prokuraturę to się dowiesz, że to umorzenie, bo bank/firma/poczta się pomyliła, a "każdy się może pomylić".
-
2011/03/09 21:25:26
Oho, następny debil albo pacynka Sygma Banku. Ty, co piszesz z public-gprs32415.centertel.pl, do ciebie mówię. Tak się składa, że jest to wyłącznie wina banku, który zresztą nie pierwszy raz stosuje takie praktyki. Sprzedawca nic nie "potwierdza w systemie", bo sprzedawca nie ma dostępu do żadnego "systemu". Sprzedawca wysyła podpisaną przez klienta do banku i dopiero na tej podstawie bank może podjąć dalsze czynności włącznie z uruchomieniem kredytu. Bez umowy z podpisem w łapie nie mają prawa kiwnąć palcem w bucie, czy to jest jasne?
-
Gość: Jarek, *.nplay.net.pl
2011/03/09 21:38:51
ktoś zgłaszał takie przypadki do KNF?
-
2011/03/09 21:58:09
@ traktor
Z tym listonoszem to sciemiasz bo dokumenty z sadu przychodza z tzw. potwierdzeniem odbioru (na takiej zoltej kartce przyklejonej do koperty) i termin 14 dni liczy sie od momentu w ktorym zlozyles podpis na tej "kartce"
-
Gość: prostychłop, *.play-internet.pl
2011/03/09 21:59:40
Nie chrzańcie, że:
- żaden komornik nie przyjdzie
- bo brak podpisu, trzeba udowodnić itd itp
- bo to procedura i w sądzie trzeba udowodnić
- że ZAWSZE musisz dostać zawiadomienie o sprawie

G... prawda.
Firma wyimaginowany dług - czy inne roszczenie - sprzedaje firmie windykacyjnej - najlepiej z Luksemburga. W końcu to UE.
W "sądzie" firma windykacyjna przedstawia papierek - że ma prawo do forsy - przecież kupili dług. I oni są teraz wierzycielem. A bank czy telekom - zawsze ci odpowie - nas to nie obchodzi, to NIE MY - TO JAKIŚ WINDYKATOR ma roszczenia - i nie będziemy udowadniać żadnego zadłużenia - to już nie nasza sprawa.
Dlaczego piszą w "sądzie" - w cudzysłowie???
Bo pani asesor całą kupę takich papierków podpisuje w knajpie - zaproszona przez prawnika firmy windykacyjnej. Widziałem na własne oczy.
O rozprawie - że byłeś sądzony - dowiadujesz się po fakcie.
To w trosce o finanse sądu - na znaczki nie wydaje.

No, ale przecież masz prawo - w ciągu 14 dni złożyć zażalenie - wziąć adwokata - i udowadniać, że nie jesteś wielbłądem.
Tyle, że jeśli to parę stów - to adwokat wyjdzie drożej. I zmarnowany czas.
Zwłaszcza - jeśli windykator od razu złożył wniosek o zmianę jurysdykcji ew. przyszłych rozpraw.
W końcu firma jest z Luksemburga.
Ile kosztują podróże i hotele????
-
Gość: , 62.122.80.*
2011/03/09 22:06:27
cholera, kogo to obchodzi?! Nie masz zadnych innych tematow tylko piszesz o takich bzdetach?
-
Gość: prostychłop, *.play-internet.pl
2011/03/09 22:07:38
ps
Dlaczego firmy windykacyjne już nie muszą wysyłać osiłków z pałami???
A po co?
Teraz się zarabia inaczej - sprawy się załatwia w sądzie ZAOCZNIE i komornik popracuje zamiast osiłków. Nie trzeba na łysych wydawać.
Wystarczy z "długiem" poczekać parę lat - i okazuje się, że pierwotny wierzyciel nie ma ŻADNYCH dokumentów - nie ma obowiązku tak długo trzymać.
A nowy "wierzyciel" trzyma - kwitek, że kupił zadłużenie - to mu się należy.
To TY masz ich teraz pozywać - i udowadniać.
Wnioski z Luksemburga przychodzą od razu po polsku napisane - parę stów każdy zapłaci, żeby nie ciągać się po sądach z adwokatami.
-
Gość: ciekawy, *.speed.planet.nl
2011/03/09 22:08:51
@vogon.jeltz

Jesli to dziala tak jak piszesz (czyli sprzedawca przesyla umowe do banku), to zarowno sprzedawca, jak i bank sa kretaczami. Sprzedawca przeslal *niepodpisana* umowe do banku (bo inaczej nie wiedzieliby o kliencie), a oni przyznali kredyt
-
2011/03/09 22:14:31
@prostychłop
Umiesz sie poslugiwac netem to poczytaj sobie o przedawnieniu dlugow w wiekszosci 3 lata wtedy otrzymujac nakaz zaplaty w postepowaniu upominawczym masz 14 dni na napisanie kilku prostych slow co prawda na odpowiednim formularzu piszesz "prosze o oddalenie powudztwa w calosci ze wzgledu na przedawnienie" i to zamyka sprawe nie musisz miec zadnych kwitkow ani znac jakichkolwiek paragrafow bo to sad jest od tego zeby wiedziec jaki paragraf stosuje sie do przedawnienia.
-
Gość: , *.centertel.pl
2011/03/09 22:26:47
vagon lub też wagon hehe czy ty masz w ogóle pojęcie jak są sporządzane umowy ratalne w sklepie??? żeby taką umowę wydrukować to najpierw trzeba wprowadzić dane klienta do programu i tym się zajmuje sprzedawca. Jeżeli przyjdzie zgoda to się ją potwierdza w systemie dopiero po tym jak klient podpisze umowę a tu widocznie sprzedawca potwierdził bez podpisu klienta. Innego wytłumaczenia nie widzę. Aha i jeszcze jedno. Ja również nie lubię Sygmy,nieźle zaleźli mi za skórę swojego czasu(ale to z zupełnie innego powodu)co nie oznacza że będę na nich przy każdej okazji"wieszać psy" nie znając tematu byle się wykrzyczeć.
-
2011/03/09 22:34:01
@ciekawy
Wszystko wskazuje na to, że jest jeszcze zabawniej. Otóż praktyka stosowana w tym pseudobanku jest prawdopodobnie taka, że procedura uruchomienia kredytu rozpoczyna się w momencie, gdy klient złoży wniosek o jego udzielenie. Bo to nie jest tak, że bank dowiaduje się o kliencie w momencie podpisania umowy. Najpierw idzie wniosek i od tego momentu bank nie tylko wie już o kliencie, ale też ma jego dane (imię, nazwisko, adres, PESEL) bo do wniosku trzeba przecież dołączyć zaświadczenie o dochodach.

W obliczu znacznej liczby takich przypadków zastanawiam się tylko, czy jest to realizowana z premedytacją polityka banku, czy też może po prostu korposzczurki siedzą na prowizji od każdego udzielonego kredytu, a nadzorcy zmuszają ich do rywalizacji, kto złowi więcej jeleni, więc wpisują do systemu każdy wniosek jeszcze zanim klient podpisze umowę, byle wykazać większą sprzedaż.
-
Gość: , *.centertel.pl
2011/03/09 22:35:19
A i jeszcze jedno vagon.podpisana umowa klienta może leżeć w sklepie tygodniami zanim trafi do banku (bank tu nic nie uruchamia w momencie gdy ją otrzyma jak to napisałeś).wszystko leci internetem.sprzedawca potwierdza podpis klienta w programie i co za tym idzie klient dostaje książeczkę spłat na adres domowy a sklep pieniądze za sprzedany towar.
-
2011/03/09 22:43:37
Ty, public-gprs155796.centertel.pl, twierdzisz, że sprzedawca w sklepie ma możliwość wprowadzania danych do systemu bankowego? Gupiś, czyś się z gupim na łby pomieniał? Nawet jeśli jest jakiś kanał do komunikacji i składania wniosków pomiędzy bankiem a sprzedawcą, to i tak bank nie ma prawa otworzyć kredytu tylko na podstawie oświadczenia sprzedawcy - bo nie sprzedawca jest stroną umowy - a może to zrobić dopiero mając umowę podpisaną przez klienta.

A jeśli bank daje jakimś ziutkom w sklepach możliwość potwierdzania, że umowa została zawarta i nie sprawdza tego faktu, to w dalszym ciągu jest to wyłączna wina banku, bo ma na maxa zjebaną, niebezpieczną dla klientów procedurę. I tym bardziej należy się od takiej instytucji trzymać z daleka, bo skąd wiadomo, kto jeszcze może mieszać w twoich wnioskach i finansach.
-
Gość: ffff, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/09 22:46:28
Gość: Zdzisiek, bxc234.neoplus.adsl.tpnet.pl 2011/03/09 11:25:46 napisal:
O czym wy pierdzielicie? Przecież, aby się znaleźć w BIK trzeba przejść określoną procedurę, której częścią jest powiadomienie osoby, która ma się w rejestrze znaleźć z odpowiednim wyprzedzeniem, a dług dłużnika trzeba udowodnić. No chyba bez podpisanej umowy kredytowej trudno by było to bankowi zrobić. Moim zdaniem pan Jareczek i jego żona są nieco przygłupi i latają jak kot z pęcherzem.

Drogi Zdzisku, Ty juz tu dzis wyglaszales "swiatle" porady, a teraz juz wykazales sie kompletna ignorancja.
Poczytaj o BIK-u. Moze zrozumiesz czym zajmuje sie ta instytucja i z czym ja mylisz.
-
2011/03/09 22:53:10
@public-gprs155796.centertel.pl
"A i jeszcze jedno vagon.podpisana umowa klienta może leżeć w sklepie tygodniami zanim trafi do banku (bank tu nic nie uruchamia w momencie gdy ją otrzyma jak to napisałeś)"

Ach, i uważasz, że to jest normalne? Że bank nie mając umowy polega wyłącznie na kliknięciu jakiegoś tępawego sprzedawcy z niedlaidiotów? No jeśli tak jest, to całe szczęście, że przypadek z zakupem laptopa raz na zawsze wyleczył mnie z zakupów na raty.

Ja jednak wątpię, że to normalna praktyka banków. Dlaczego? Ano dlatego, że sam będąc ofiarą tego procederu zrobiłem dość gruntowne rozeznanie w sytuacji i - uwaga - nie trafiłem na żaden inny bank, w którym występowałyby takie problemy. Te oszukańcze praktyki zdarzały się wyłącznie w Sygma (wówczas Cetelem) banku, a przecież nie oni jedni udzielają kredytów ratalnych. Wniosek: albo celowo chcą naciągnąć klientów, albo mają totalnie zjebane procedury. W obu przypadkach nie zasługują nawet, by na nich splunąć.
-
Gość: , *.centertel.pl
2011/03/09 23:00:19
szkoda że wyzywasz innych od głupich nie znając kompletnie tematu sporządzania umów ratalnych w sklepach.ale cóż wystawiasz świadectwo sam sobie.tak to działa że sklepy które mają podpisaną umowę z bankami mają u siebie wgrane programy do sporządzania umów kredytowych.po wprowadzeniu danych klient jest sprawdzany pod względem zdolności kredytowej w BIKU i jeżeli ma zdolność kredytową dostaje zgodę na kredyt.sprzedawca jeżeli dostanie zgodę drukuje taką umowę i jeżeli klient akceptuje warunki podpisuje ją a wtedy sprzedawca klika w programie iż potwierdza zawarcie umowy.tak się składa że pracuję w sklepie który ma podpisane umowy z 3 bankami(między innymi z Sygma Bankiem) więc doskonale wiem jak to wszystko wygląda.dlatego napisałam na początku że widzę tu ewidentną winę sprzedawcy(to jest moje zdanie i wiadomo że ktoś się może z nim zgodzić lub też nie)ale wyzwiska od osoby która widać kompletnie nie zna się na temacie są dla mnie śmieszne.
-
2011/03/09 23:02:48
@public-gprs155796.centertel.pl
Aha i jeszcze jedno. Gdyby było tak, jak twierdzisz, to bank natychmiast po moim monicie powinien był wyjaśnić sprawę ze sprzedawcą. Tymczasem sprawa ciągnęła się miesiącami, odwlekali ile mogli, a żaden z półdebili z infolinii nie był w stanie mi odpowiedzieć na proste pytanie: czy mają moją umowę i gdzie ona jest. Oczywiście jej nie mieli, bo takiej umowy nigdy nie było, ale żaden tego nie przyznał, żaden też nie zasłaniał się kłamstwem, że nie ma "bo sprzedawca nie dosłał".
-
2011/03/09 23:16:22
@public-gprs155796.centertel.pl
"więc doskonale wiem jak to wszystko wygląda.dlatego napisałam na początku że widzę tu ewidentną winę sprzedawcy"

Jeszcze raz powtórzę: to, kliknięcie przez sprzedawcę w jakimś tam programie nie jest żadnym dokumentem i nie rodzi żadnych zobowiązań dla klienta w sensie prawnym i jeśli banki dopuszczają taką procedurę, to w dalszym ciągu jest to wyłącznie ich wina. Być może tak to wygląda, jak opisujesz, ale nie zdejmuje to w żaden sposób winy z banku, który zobowiązany jest zachować należytą staranność, a nie dopuszczać, że każdy półgłówek, który nie jest nawet przedstawicielem banku może swoim kliknięciem spowodować daleko idące skutki prawne dla osób trzecich. Być może sprzedawca w tym wypadku zawalił, ale to nieistotne - wyłączną winą banku jest, że do takich sytuacji w ogóle może dochodzić. I jeśli takie akcje się zdarzają regularnie od lat, jak w Sygma Banku, to bank powinien zdecydowanie zrewidować swoje procedury, a nie wysyłać swoje pacynki do perfumowania smrodu, którego narobił. Skoro tego do tej pory nie zrobił, to jego wina jest podwójna.
-
Gość: jasnomyślący, *.adsl.inetia.pl
2011/03/09 23:35:54
Panie vogon- wysyłanie umów do banku było i owszem, ale jakieś 10 lat temu! Aktualnie wszystko odbywa się on-line!!! Oczywiście oryginał podpisanej umowy musi trafić do archiwum banku ale zanim to sie stanie- kredyt jest uruchamiany on-line!
-
Gość: qwertyu, *.raciborz.vectranet.pl
2011/03/09 23:38:58
przynajmniej w Wawie jest oddział sygmy
-
Gość: , 31.60.157.*
2011/03/09 23:48:31
zauważ tylko jedną rzecz.Sygma ma podpisaną umowę z tysiącami sklepów w całej Polsce co za tym idzie dziennie jest sporządzane setki umów ratalnych więc nie ma możliwości aby każdą z nich(w formie papierowej)weryfikował od razu przedstawiciel z banku.Tak działają wszystkie banki inaczej nie byłoby mowy o sprzedaży ratalnej w sklepie(chyba że każdy sklep zatrudniłby do tego pracownika banku sporządzającego dla niego umowy a to bez sensu)dlatego jest taka procedura a nie inna.fakt że sprzedawcy powinni być lepiej przeszkoleni-i tu widzę winę banku.Pan o którym mowa w artykule jest zupełnie kryty.jego umowa widnieje w systemie bankowym jako potwierdzona i rozliczona ale w banku nie ma jej wersji papierowej.Nic na nim nie ciąży.Problem to ma w tym wypadku tylko sklep i bank co z tym fantem zrobić bo sklep dostał od Sygmy pieniądze za towar który nie został zakupiony bo sprzedawca potwierdził umowę(dlatego pewnie też sprzedawca próbował na kliencie wymusić podpisanie odstąpienia bo wtedy problem by miał z głowy).nie chce nikogo obwiniać, powtarzam tylko że to jest tylko moja wizja sytuacji bo znając temat innego wytłumaczenia nie widzę.
-
2011/03/09 23:49:29
@jasnomyslacy
A to ciekawe, że w każdym innym przypadku zanim uruchomiona zostanie usługa, bank wymaga przesłania podpisanej umowy, albo jeśli już udostępnia obsługę on-line (jak zakładanie lokat) to wyłącznie osobie, która jest stroną zawieranych umów. Tu mamy do czynienia z sytuacją, że ktoś trzeci (sprzedawca) ma możliwość wprowadzać do systemu dane rodzące skutki prawne dla klienta - bez żadnego upoważnienia i kontroli. Rozróżnij te dwie sytuacje, koleś.

Jeśli bank chce być taki hop do przodu i nie sprawdza, czy to, co jakiś półgłówek kliknął, ma pokrycie w rzeczywistości, tylko zatwierdza wszystko jak leci na pałę i bez stosownych kwitów, to daje w tym momencie ciała i jest to jego wina, albowiem to bank powinien dochować należytej staranności. Jest absolutnie nieistotne czy odbywa się to on-line czy przy pomocy gołębi pocztowych - nie mając podpisanej umowy lub wyrażonej w inny sposób woli klienta (a jedynie ptaszka sprzedawcy) bank nie ma prawa nic uruchamiać i wszczynać żadnych procedur rodzących skutki prawne dla klienta (jak wpisy do rejestrów gospodarczych).
-
Gość: jasnomyślący, *.adsl.inetia.pl
2011/03/09 23:56:00
Z takim punktem widzenia to wedlug was wszystkie banki są złe bo każdy dziala podobie, a pracownik klikający sobie takie potwierdzenie pdpisał poprostu stosowne pelnomocnicstwo ktore mu na to zezwala koleś! A procedury to ty może i znasz ale chyba te z przed 20-stu lat
-
2011/03/09 23:59:03
@31.60.157.4*
"zauważ tylko jedną rzecz.Sygma ma podpisaną umowę z tysiącami sklepów w całej Polsce co za tym idzie dziennie jest sporządzane setki umów ratalnych więc nie ma możliwości aby każdą z nich(w formie papierowej)weryfikował od razu przedstawiciel z banku.Tak działają wszystkie banki inaczej nie byłoby mowy o sprzedaży ratalnej w sklepie(chyba że każdy sklep zatrudniłby do tego pracownika banku sporządzającego dla niego umowy a to bez sensu)dlatego jest taka procedura a nie inna."

Tak właśnie powinno być. Umowy powinien sporządzać i weryfikować przedstawiciel banku, a jeśli to niemożliwe, to i zakup ratalny od ręki winien być niemożliwy. Zresztą w wielu sklepach widuję "punkty kredytowe", również Sygma Banku. Oczywiście omijam jak zarazę, ale domniemywam, że paniusie, które w nich siedzą są przedstawicielami banku z uprawnieniami do sporządzania umów.

"Pan o którym mowa w artykule jest zupełnie kryty.jego umowa widnieje w systemie bankowym jako potwierdzona i rozliczona ale w banku nie ma jej wersji papierowej.Nic na nim nie ciąży."

Tak ci się wydaje? Mnie się też tak wydawało, dopóki po kilku latach od niezawarcia umowy z Cetelem (Sygma) bankiem dowiedziałem się przy okazji starania się o kredyt hipoteczny, że naciągacze z Cetelemu zasrali mi historię kredytową.

"Problem to ma w tym wypadku tylko sklep i bank co z tym fantem zrobić bo sklep dostał od Sygmy pieniądze za towar który nie został zakupiony bo sprzedawca potwierdził umowę(dlatego pewnie też sprzedawca próbował na kliencie wymusić podpisanie odstąpienia bo wtedy problem by miał z głowy)"

W moim przypadku sklep nie dostał pieniędzy z kredytu bankowego, towar zakupiłem za gotówkę i sprzedawca nie próbował na mnie wymusić podpisania odstąpienia od czegokolwiek, a bank nadal upierał się, że udzielił mi kredytu i przysyłał upomnienia. Nie wykluczam, że w historii z artykułu było jak piszesz, ale w ogólnym przypadku - bredzisz.
-
Gość: jasnomyślący, *.adsl.inetia.pl
2011/03/10 00:04:13
Jeszcze jedno sznowni fachowcy z tego forum, bank nie mogł "zasrać ci historii kredytowej" - jak to pieknie określiłeś. Jak sama nazwa mówi to jest historia - Twoja historia! Wiec odpowiedz sobie sam na pytanie kto Ci ją zasrał za przeproszeniem!?!
-
Gość: , 31.60.157.*
2011/03/10 00:05:20
spoko.jeżeli ktoś sobie znajdzie winnego i jest rozgoryczony tym że mu ktoś za skórę zalazł to żadne argumenty do niego nie trafiają.rozumiem doskonale:)winny musi być hehe
-
Gość: ka_melia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/10 00:06:07
Widze że mają Państwo temat do przeżywania przez kolejne 3-4 miesiące i po co ?

Po 1: Łatwo jest mówić, że bank nie ma prawa uruchamiać kredytu przez kliknięcie paru ikonek w komputerze, ale z drugiej strony chcecie Państwo kredyt "od ręki". Więc w jaki sposób w XXI wieku powinien być obsługiwalny finalny klient jak nie przez internet ???
Chcieliby Państwo dostać kredyt 0%, bez ubezpieczenia, bez karty kredytowej ioczywiście w 5 minut - ale podpisać anulację kiedy warunki są nie korzystne to juz problem...

Po 2: Chyba Państwo nie przypuszczają, że sklep (sprzedawca) dane do wypełnienia tych paru ikonek w komputerze wziął sobie z powietrza i akurat trafił w te właściwe ???
Pani która chciała zakupić produkt na raty wykazała chęć zakupu na raty. Złożyła ustne oświadczenie o chęci zawarcia umowy, przyniosła zaświadczenie o zarobkach i podała wszystkie dane, więc skąd przypuszczenie, że Sygma czy sklep chce wymusić podpisanie umowy.
Mam wrażenie, że zapominają Państwo o tym że słowa wypowiedziane mają taką samą wartość jak te napisane z jedną małą różnicą - tych pierwszych łatwiej jest się wyprzeć.
To też właśnie tutaj ma miejsce.
Reasumując Pani nie przeszkadzało na początku że kredyt darmowy, bez ubezpieczenia,że musi podać dane, że obsługa przez internet i że szybka odpowiedź ale kiedy rezygnuję z zawarcia umowy to obraca te korzyści w wady...

Po 3: Wmawianie, że bank na siłę przyznaję karty kredytowe jest bzdurą i jeżeli miała Pani całą dobę na przeczytanie umowy napewno była okazja żeby zauważyć, że na przedostatniej stronie jest specjalna rubryka w której zaznacza się odstąpienie od ewentualnego przyznania karty (bo nie każdy ją dostaje- tu decyduje losowość) - i znowu mam wrażenie, że na potrzeby artykułu tego się nie porusza, bo jest to nie wygodne i nie pasujące do założonego konspektu artykułu.

Po 4:
Wystarczyło trochę cierpliwości i wiary w to co Państwo podpisują, a cała sytuacja nie miałaby miejsca. Procedura zakłada, że należy podpisać anulację do kredytu przyznanego na podstawie ustnego oświadczenia o chęci zawarcia takiej umowy o przedstawieniu stosownych dokumentów- co Pani uczyniła. Ba... W takiej anulacji jest jasno i wyraźnie zaznaczone, że umowa nie została podpisana.
Potem czekamy max. 48 h i po sprawie.
A tak to można poobserwować jak POLAK POTRAFI.
Marudzicie, żeby pomarudzić i oczywiście obwiniacie wszystkich a tak naprawdę nie macie pojęcia o czym piszecie.
Nakręcacie się wzajemnie i wszystkim sie wydaję, że winny Salon Sony, bank Sygma a ja jestem przekonana, że wina jest jak zwykle po stronie osoby, która do tego sklepu weszła i całą sprawę nakręciła.
I po co ? żeby mieć o czym pisac na forum...
Szkoda czasu....
DOBRANOC
-
Gość: ffff, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/10 00:09:02
vogon.jelz, nie potrafisz mniej chamsko przedstawiac swojego zdania?
O ile na poczatku czytalam z zanteresowaniem to, co pisales, teraz widze, zes pieniacz.
-
Gość: Maxxim, *.aster.pl
2011/03/10 00:22:58
@vogon.jeltz:

Niestety...rację ma Public-GPRS i wyzywanie go od głupków świadczy wyłącznie o Twoim podejściu do ludzi, gdy nie znasz się dostatecznie na temacie.

Również robię takie umowy z kilkoma bankami niemal każdego dnia.
Bank uruchamia kredyt, gdy sprzedawca potwierdzi w systemie że ma podpisaną umowę z klientem (tak stanowi umowa między bankiem a sklepem). Powiem więcej...pieniądze są już na koncie naszej firmy, nim pracownik banku pofatyguje się po odbiór podpisanej kopii....

-
2011/03/10 00:25:01
@jasnomyslacy
"Jeszcze jedno sznowni fachowcy z tego forum, bank nie mogł "zasrać ci historii kredytowej" - jak to pieknie określiłeś. Jak sama nazwa mówi to jest historia - Twoja historia! Wiec odpowiedz sobie sam na pytanie kto Ci ją zasrał za przeproszeniem!?!"

Czytaj co piszę, ciemna maso. Pomimo, iż NIE zawarłem umowy kredytowej z Cetelem (Sygma) Bankiem, bank umieścił w Biurze Informacji Kredytowej wpis, że posiadam u nich kredyt. Gdy zaś, ignorując monity banku, nie płaciłem kolejnych rat, ponieważ nie było do tego podstaw - bank umieścił w BIK-u również informacje o moich rzekomych zaległościach. Wpisy te nie zostały usunięte przez kilka lat, pomimo moich żądań w tej sprawie i pozornie pozytywnego jej załatwienia i miały wpływ na moje ubieganie się o kredyt hipoteczny w innym banku Czy teraz wystarczająco jasne, kto komu nasrał, ciołku?

@ka_melia
"Chcieliby Państwo dostać kredyt 0%, bez ubezpieczenia, bez karty kredytowej ioczywiście w 5 minut - ale podpisać anulację kiedy warunki są nie korzystne to juz problem... "

Nie chcielibyśmy. Zawsze najpierw proszę o umowę, żeby się z nią zapoznać i nigdy nie zawieram umów z bankiem w 5 minut. Takie praktyki powinny w ogóle być zakazane.

"Złożyła ustne oświadczenie o chęci zawarcia umowy, przyniosła zaświadczenie o zarobkach i podała wszystkie dane, więc skąd przypuszczenie, że Sygma czy sklep chce wymusić podpisanie umowy.
Mam wrażenie, że zapominają Państwo o tym że słowa wypowiedziane mają taką samą wartość jak te napisane z jedną małą różnicą - tych pierwszych łatwiej jest się wyprzeć."

Nie odpowiadały jej warunki - nie zawarła umowy i jej wcześniejsze deklaracje nie mają tu żadnego znaczenia. Jej wola wyrażona ustnie również nie ma żadnej mocy, bowiem prawo bankowe wymaga zawarcia umowy kredytowej w formie pisemnej.

"Wmawianie, że bank na siłę przyznaję karty kredytowe jest bzdurą i jeżeli miała Pani całą dobę na przeczytanie umowy napewno była okazja żeby zauważyć, że na przedostatniej stronie jest specjalna rubryka w której zaznacza się odstąpienie od ewentualnego przyznania karty "
Miałem w ręku taką umowę - tą, w którą Cetelem Bank później próbował mnie wrobić, choć jej nie podpisałem. Być może teraz jest inaczej, ale nie było tam miejsca, na zaznaczenie, że nie chcę karty, a na moje pytanie otrzymałem odpowiedź, że karta jest obligatoryjną częścią umowy i mogę z niej co najwyżej później zrezygnować. Krótko mówiąc - łżesz.

"Potem czekamy max. 48 h i po sprawie. "

Ja czekałem kilka miesięcy, a i tak po latach(!) okazało się, że nie wszystko zostało odkręcone. Czyli znów łżesz.

"Nakręcacie się wzajemnie i wszystkim sie wydaję, że winny Salon Sony, bank Sygma a ja jestem przekonana, że wina jest jak zwykle po stronie osoby, która do tego sklepu weszła i całą sprawę nakręciła. "

Stężenie kłamstwa w twojej wypowiedzi i próba zwalenia winy na klienta każą przypuszczać, że jesteś kolejną pacynką Sygma Banku, która próbuje posprzątać rozlany gnój.
-
Gość: Maxxim, *.aster.pl
2011/03/10 00:29:34
@vogon.jeltz:

A swoją drogą, jeśli w sklepach masz teraz raty 0% "od ręki" (trwa to ok 20 min).
To myślałeś że jak to działa ?

Klient przychodzi do sklepu, załatwia formalności..podpisuje i... sprzedawca dzwoni do banku, przedstawiciel wsiada w taxi i przyjeżdża odebrać umowę. Następnie wraca do banku, uruchamia kredyt, a Ty czekasz i czekasz...

Chciałoby Ci się czekać na kredyt ok tygodnia w salonie sprzedaży ? Szczerze wątpię...

I rada na przyszłość - radzę zapoznać się z tematem, nim się kogoś wyzwie od głupków.

PS: Sygma ma wiele na sumieniu, ale... akurat ta sytuacja to wina pracownika sklepu (w tym przypadku reprezentował bank), a klienci Sony powinni wypić Melisę, bo nikt by im pieniędzy bez podpisanej umowy nie zabrał...

Powiem więcej, problemy by miał sklep, bo to on by odpowiadał finansowo przed bankiem za to zamieszanie...
-
Gość: ka_melia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/10 00:32:32
vogon.jeltz
Przepraszam a może oddzielny temat poproszę, bo mam wrażenie, że tworzymy bajkę i co gorsza każdy ma swojego bohatera.
Komentuję to co było tematem artykułu i zakładam że w tym celu stworzono funkcję "komentuj".
Po 2: śmię twierdzić, że słownictwo jakiego używasz (chyba w celu zrobienia wrażenia) na mnie nie działa. Trochę kultury osobistej.
Nie mam nic wspólnego z bankiem, ale sama korzystam z usług kredytowych i wiem jak to wygląda.
-
2011/03/10 00:37:11
@maxxim
"A swoją drogą, jeśli w sklepach masz teraz raty 0% "od ręki" (trwa to ok 20 min). To myślałeś że jak to działa ?"

Jeśli tak to działa, jak opisujecie, to w ogóle działać nie powinno i powinno być zakazane.

"Chciałoby Ci się czekać na kredyt ok tygodnia w salonie sprzedaży ? Szczerze wątpię..."

Oczywiście, gdyż naczelną zasadą w kontaktach z bankami jest przeczytać wszystko dokładnie zanim się podpisze i nie zawierać żadnych umów w 5 minut. A i tak, jak świadczy mój przypadek, nie chroni to do końca przed przekrętami ze strony banków. Każdy, kto podpisuje umowę z bankiem od ręki w sklepie bez szczegółowego zapoznania się z jej warunkami zasługuje na miano głupka - to a propos wyzywania od głupków.

"a klienci Sony powinni wypić Melisę, bo nikt by im pieniędzy bez podpisanej umowy nie zabrał... "

Ale w BIK-u już mieliby narobione w papierach, tak jak ja miałem. I pieniędzy, które wydałem na telefony do durnej infolinii i na znaczki pocztowe i straconego czasu i nerwów też nikt by im nie zwrócił.
-
Gość: Arth, *.dynamic.chello.pl
2011/03/10 00:41:49
Droga ka_melio!

Przykro mi to pisać, ale NIE DOCZYTAŁAŚ komentowanego tekstu. Ta klientka PODPISAŁA anulację, ale zawinił i sklep i bank. Cytat:
- "- Jedziemy z mordą do sklepu. Okazuje się, że sklep nie wysłał tego "Wniosku o anulowanie kredytu" do banku, mimo że nas zapewniali, że to zrobią. Szef salonu, bo już z nim rozmawiamy, tłumaczy, że po te pisma przyjeżdża pracownik SygmaBanku raz w tygodniu. I że nasze pismo wziął 28 lutego (czyli dopiero 6 dni po całej akcji) - opowiada czytelnik.
Dociśnięty kierownik sklepu podpisał oświadczenie że żadnego kredytu nie było. Dodatkowo przyznaje, że przez pomyłkę wysłali razem z tym "anulowaniem" zaświadczenie o zarobkach mojej żony do Sygmy. Jakim prawem? Pomyliliśmy się - tłumaczy.
- Następnego dnia żona jedzie do SygmaBanku osobiście. I tu ciekawostka: w ogóle nie wiedzą, że było "anulowanie". Pokazujemy pisma ze stemplami sklepu, że przedstawiciel Sygmy odebrał 28 lutego. Pani wszystko rozumie, każe pisać reklamację."

Czyli gdzie tu wina klientki - to sklep zawinił (nie wysłał anulacji od razu i jeszcze wysłał zaświadczenie o zarobkach post factum) i bank (jego pracownik, który nie dowiózł zaświadczenia).
-
2011/03/10 00:45:15
@ka_melia
"Nie mam nic wspólnego z bankiem, ale sama korzystam z usług kredytowych i wiem jak to wygląda. "

Nie masz nic wspólnego z bankiem, ale jesteś przekonana, że wina jest po stronie tego złego klienta, który nie zechciał zawrzeć umowy z bankiem czystym jak łza i niewinnym jak lelija? I to pomimo, iż wiele osób, ze mną włącznie, zaświadcza, że takie praktyki nie są niczym niezwykłym w banku, o którym mowa? Widzę tylko dwie możliwości: albo szwankuje ci intelekt, albo robisz to za pieniądze na zlecenie banku.
-
Gość: Maxxim, *.aster.pl
2011/03/10 00:45:55
@vogon.jeltz

Ja rozumiem, że tak powinno być ale nie jest..90% klientów chce mieć szybko towar, może z 10% byłoby w stanie poczekać ok tygodnia na załatwienie formalności - banki niestety żerują na ludzkiej chęci posiadania "tu i teraz" i dostosowały się do naszych czasów.

Gdyby nie ludzka pazerność i chęć życia ponad stan (rozumiana jako kupowanie rzeczy na które kogoś nie stać ), tych banków pewnie w ogóle by nie było.

W opisanych przypadkach, to sklep reprezentuje bank i pracownik sklepu odpowiada przed bankiem. Sklepy również podpisują grube umowy.

Rozumiem, że źle zostałeś potraktowany i zapewne bank był temu winny.
Jednakże trzeba patrzyć obiektywnie na sytuację - w Twoim wypadku bank zawinił i mu się należą pomyje na głowę...

Uważam natomiast, że w opisanym przypadku, zawinił pracownik sklepu, a klienci byli w gorącej wodzie kompani. Nie zmienia to oczywiście całościowej opinii o takich kredytach, która jest daleka od ideału.
-
Gość: ka_melia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/10 00:47:12
vogon.jeltz
Szybko się uczysz- już bez epitetów. Postępy.
Do rana forum Cie wychowa...
Szkoda mi czasu.
DOBRANOC
-
Gość: Arth, *.dynamic.chello.pl
2011/03/10 01:19:20
Szkoda ka_melio, że forum NIE NAUCZYŁO i pewnie NIE NAUCZY Cię czytać ze zrozumieniem.
-
Gość: s.stefan, *.gl.digi.pl
2011/03/10 01:45:33
panbramkarz napisał:
"poczytaj sobie o przedawnieniu dlugow w wiekszosci 3 lata"

Najwyraźniej ty nie poczytałeś.
"prostychłop" ma rację: ty dostajesz od jakiejś firmy windykacyjnej średnio co 2 lata - pismo, ze masz im zapłacić jakieś pieniądze z kosmosu za nieistniejącą powinność.
Są tu tacy co doradzają - wywalić do kubła i tyle.
A potem - po ośmiu czy 9ciu latach - komornik.
Procedura dokładnie taka - jak prostychłop opisał.
Dlatego bank i sklep sobie pozwalają na takie numery - bo najpewniej za parę lat zarobią.
Gdyby ci - opisani w artykule - państwo wywalili pismo do kubła - za parę lat by zapłacili.

A bank niczym nie ryzykuje - jak nawet trafi na "upierdliwych" - to prokurator i tak umorzy.
Jak się przegra z pow. cywilnego - powie się najwyżej - przepraszamy - pomyłka.
Teoretycznie - firma windykacyjna mogłaby potem bank pozwać - że sprzedali im nieistniejące zobowiązania. Ale nie pozwą - dzięki nim zarabiają.

Mechanizm opisany przez prostychłop - jest właśnie źródłem takich patologii - i obywatela się skubie - chyba, że udowodni - że nie wielbłąd.
I wszystkim się opłaca - w sklepie jest prowizja, bank sprzeda "dług", windykatorzy zarobią i pani asesor też zadowolona.
Sprawdźcie - i le W JEDEN DZIEŃ "roztrzygniętych" bywa takich spraw - przez jednego sędziego.
To idzie TAŚMOWO i ZAOCZNIE.

No, chyba, że trafi na biedną rencistkę, wypłacze się redaktorowi i ktoś to czasem opisze - to jej nie obedrą.
Więc wciskają takie umowy na kredyt, na telefon, na zmianę kuchenki albo wmówią, że TV przestanie działać.
-
2011/03/10 14:34:08
xxx
-
2011/03/10 15:35:59
Do wszystkich, którzy uważają, że znają procedury wystawiania "rat" przez sklepy...
Na dobrą sprawę nie macie żadnego pojęcia o czym mówicie, a mimo to komentujecie jakby to o was chodziło...
Procedura w sygmie na poziomie sklepu wygląda tak, że sprzedawca po uzyskaniu chęci klienta do podjęcia rat, wypełnia WNIOSEK RATALNY, czyli kilka rubryk w systemie ( dane personalne ), nazwa towaru, zarobki, ilość rat itd.
Jak sprawdzi, że dane są poprawne to JEDEN Z JEDYNYCH DWÓCH PRZYCISKÓW jakie musi i tylko może kliknąć to WYŚLJ WNIOSEK.
Jeśli bank odpowie na ten WNIOSEK RATALNY pozytywnie, że MOŻE PRZYZNAĆ RATY, sklep drukuje umowę, którą klient czyta i PODPISUJE LUB NIE!
------ Jeśli zgadza się z warunkami umowy PODPISUJE JĄ i tu na razie koniec, bo raty i tak zacznie zpłacać za miesiąc wedle umowy.
Po PODPISANIU umowy pracownik sygmy zabiera papiery i wtedy jak bank już ma fizycznie pisemną zgodę klienta URUCHAMIA KREDYT ! KONIEC !
NIE MA ŻADNEGO "PRZYCISKU" "ZATWIERDŹ RATY".
Sklep nie ma takiej mocy by decydować za bank. To po to raty będą spłacane dopiero za miesiąc, żeby bank miał czas na przetrasportowanie do siebie ostatecznej decyzji klienta jaką jest PODPISANA UMOWA RATALNA !
------ Jeśli się nie zgadza, NIE PODPISUJE UMOWY. Musi jednak podpisać REZYGNACJĘ Z CHĘCI PODJĘCIA KREDYTU, którą ustnie i fizycznie ( dając dowód osobisty i wszelkie potrzebne dokumenty oraz dane) już złożył sprzedawcy! W tej rezygnacji jest napisany numer umowy o który się rozchodzi a także informacja,że kredyt NIE ZOSTAŁ PDPISANY !
UMOWA USTNA ma równą moc w polskim prawie co UMOWA PISANA. PAMIĘTAJCIE O TYM. Polskie prawo jest nadżędne wobec prawa bankowego. To oni muszą się podporządkować! A nie na odwrót.
Po podpisaniu przez klienta REZYGNACJI pracownik wciska jedynie ANULUJ w systemie, żeby powiadomić bank o rezygnacji z dalszych działań. Tylko tyle!
Jak to zawsze bywa kretyni się sami rodzą.
Kilka rzeczy, których wyraźnie nie rozumie ten pan Jareczek to po pierwsze istnienie UMOWY USTNEJ w polskim prawie, a także znaczenia słowa WNIOSEK RATALNY.
Już chęć zawarcia tej umowy ratalnej jaką wyraziła żona tego pana jest w prawie rozumiana jako UMOWA USTNA.
Druga sprawa. W artykule napisano: "- Pytamy: czemu mamy anulować coś, co nie zostało przyznane, ba - nawet wniosek nie został złożony."
Jakto WNIOSEK nie został złożony?! Totalna głupota ze strony pana Jareczka.
A jak inaczej nazwie formę danych wprowadzanych do systemu żeby bank mógł zadecydować o przyznaniu kredytu???
Jest jedna nazwa: WNIOSEK RATALNY i to właśnie ten pan powinien sobie zapamiętać raz na zawsze.
To własnie WNOSEK RATALNY wszyscy pracownicy na całym świecie wypełniają jeśli klient chce raty! A umowa drukowana jest do przeczytania i podpisania ptrzez klienta tylko i wyłącznie po pozytywnym rozpatrzeniu tego właśnie WNIOSKU RATALNEGO.
Skoro jego żona dostała do przeczytania umowę to znaczy, że WNIOSEK został spisany i wysłany do banku, a skoro trzymała ją w ręku znaczy, że bank rozpatrzył WNIOSEK pozytywnie.
Takich klientów pieniaczy niestety jest na całym swiecie pełno i nigdy się to nie zmieni.
Wszystko można było na dobra sprawę załatwić na spokojnie i jednym może dwoma telefonami. Tyle!
Nie podejmuję tu żadnej strony (sklep, klient, bank) lecz komentuję artykuł nadgorliwego pana Jareczka jak go okraślacie. Oraz wytykam idiotyczne bzdury jego umysły i te które wypisał w artykule, a także niektóre wasze.

Koniec mojej wypowiedzi, dalej dajcie się zwariować dalej sami.

xxxxxx
-
2011/03/10 15:58:03
Do wszystkich broniących procedur, wpiśow w BIK etc.
Macie świętą rację. Zakładacie jednak, że Bank przestrzega prawa. W konsekwencji, że racji nie ma klient Banku. No bo to przecież nieprawdopodobne, aby Bank łamał prawo.
Właśnie na takim sposobie myślenia opiera się działanie nieuczciwego Banku: nikt nie uwierzy Panu X-sińskiemu.
A ja znalazłem się w BIK i od kilku lat jestem ściagany o zapłatę. Nie pomogły mi: wygrany z Bankiem proces i prawocny wyrok o nieistnieniu wierzytelności, interwencja Miejskiego Rzecznika Praw Miejskich, który sią za mną wstawił oraz decyzji GIODO żądająca od Banku usunięcia moich danych osobowych.
I co mi po tym wszystkim, że ma Bank nie ma prawa tak działać skoro tak działa? Co mam zrobić? Palić ich oddziały? Strzelać do ich pracowników? Próbuję bronić się na gruncie prawa.
Tak jak wcześniej pisałem: dukrotnie z pomocą prawników składałem doniesienie do prokuratury (dla Warszawy Woli). Dwukrotnie umarzano sprawę. Odwołałem się do sądu, który podzielił stanowisko prokuratury. Widać można w tym kraju byc ściganym za dług, którego się nie ma ...
Kolekcjonuję pisma z Sygma Banku próbujące windykować należność, której nie ma i przygotowuję się do procesu cywilnego. Tylko czy ja nie mam nic innego w życiu do roboty aniżeli walczyć z jakąś popapraną instytucją?
Z trudem, ale w końcu przekonałem kilka Banków, że jestem ofiarą oszustwa i odzyskałem karty kredytowe i znowu mogę zaciągnąć jakiś kredyt. Jednak gdy idę do jakiegoś Banku zawsze najpierw zaczynam od tego, że jestem notowany w BIK. Następnie pokazuję wyroki sądów, korespondencje Rzecznika Praw Konsumenta, pisma z GIODO oraz dobre opinie z innych banków ...
Tak sobie razem z Sygma Bankiem razem od lat żyjemy. Oni mają się świetnie, bo cash floww mają OK, a w księgach widzą u mnie niezłe odsetki. Ja też, bo nie mam żadnego długu. Tylko w prawo juz nie wierzę tak jak kiedyś ;-)
-
2011/03/10 16:21:25
@xxxxxxkonsument
"Jeśli się nie zgadza, NIE PODPISUJE UMOWY. Musi jednak podpisać REZYGNACJĘ Z CHĘCI PODJĘCIA KREDYTU, którą ustnie i fizycznie ( dając dowód osobisty i wszelkie potrzebne dokumenty oraz dane) już złożył sprzedawcy! W tej rezygnacji jest napisany numer umowy o który się rozchodzi a także informacja,że kredyt NIE ZOSTAŁ PDPISANY ! UMOWA USTNA ma równą moc w polskim prawie co UMOWA PISANA. PAMIĘTAJCIE O TYM. "

Nie musi nic składać, gdy ustne oświadczenia nie mają przy zawieraniu umowy kredytowej żadnej mocy. Ustawa Prawo Bankowe jasno mówi, że umowa kredytowa musi być sporządzona na piśmie (podobnie jak np. do umowy sprzedaży mieszkania wymagana jest forma aktu notarialnego, inaczej umowa jest nieważna), więc dopóki klient nie złożył ostatecznego podpisu pod ostateczną umową o przyznanie kredytu, bank może go cmoknąć w pompkę. A klient może się rozmyślić w każdej chwili, bo złożenie wniosku o kredyt do niczego go nie obliguje. Tak więc swoje pobredzanie o umowach ustnych możesz sobie wsadzić głęboko w buty.

"Wszystko można było na dobra sprawę załatwić na spokojnie i jednym może dwoma telefonami. Tyle"

Może w normalnym banku tak, ale Sygma Bank to jakieś popieprzone kuriozum i takie sprawy przeciąga na miesiące a nawet lata!
-
Gość: anonymous, *.adsl.inetia.pl
2011/03/10 17:29:22
-
Gość: Arth, *.dynamic.chello.pl
2011/03/10 23:32:36
xxxxxxkonsument
"Po podpisaniu przez klienta REZYGNACJI pracownik wciska jedynie ANULUJ w systemie, żeby powiadomić bank o rezygnacji z dalszych działań. Tylko tyle!"

I aż tyle, ponieważ:
"- Jedziemy z mordą do sklepu. Okazuje się, że sklep nie wysłał tego "Wniosku o anulowanie kredytu" do banku, mimo że nas zapewniali, że to zrobią. Szef salonu, bo już z nim rozmawiamy, tłumaczy, że po te pisma przyjeżdża pracownik SygmaBanku raz w tygodniu. I że nasze pismo wziął 28 lutego (czyli dopiero 6 dni po całej akcji) - opowiada czytelnik."
A zatem nie zawinił pan Jarek, lecz pracownik sklepu, który nie anulował wniosku w systemie komputerowym.
-
Gość: Arth, *.dynamic.chello.pl
2011/03/10 23:39:52
I jeszcze jedno, drogi xxxxxxkonsumencie.

Zanim zaczniesz pisać bzdury o prawie, to powinieneś przyswoić sobie podstawową zasadę, jaką każdy adept prawa poznaje na I roku studiów:
Prawo szczególne uchyla prawo ogólne.

A zatem w tym wypadku zapisy Kodeksu Cywilnego nie są nadRZędne wobec prawa bankowego, lecz właśnie na odwrót, ponieważ zapisy prawa szczególnego (Prawo Bankowe) uchylają zapisy Prawa Ogólnego (Kodeks Cywilny).
-
Gość: traktor, *.opera-mini.net
2011/03/11 21:35:31
@panbramkarz nie ściemniam, chodziło o coś innego - list czeka na ciebie na poczcie przez dwa tygodnie, potem wraca do nadawcy a sąd z reguły uznaje wtedy, że "zawiadomiony prawidłowo". Jeżeli poczta zawali z awizem, to z Twoich 14 dni zrobi 12 albo 1, jak pisałem.
To, o czym Ty pisałeś, to 2 tygodnie jakie masz po odebraniu listu na reakcję - to co innego i oczywiscie masz tu rację, liczymy od odebrania, ale nie o to mi chodziło.
-
Gość: Antek, *.multimo.pl
2011/03/31 13:05:38
Banki w Polsce, dzięki min. Balcerowiczowi, są pod szczególną ochroną.

www.tinyurl.pl?HgL1WCTY
-
2011/04/12 18:01:52
@xxxxxxkonsument: "Już chęć zawarcia tej umowy ratalnej jaką wyraziła żona tego pana jest w prawie rozumiana jako UMOWA USTNA."
Nie widzisz bzdury w tym co napisałes powyżej?
OŚWIADCZENIE O CHĘCI ZAWARCIA UMOWY nie jest UMOWĄ.

-
Gość: Kot mordeczki, *.itsa.net.pl
2011/05/23 09:41:31
a ja pracowalem na zlecenie sygma banku, karty sa straszne lecz to nie powod by wyzywac sie na biednych konsultantach
-
Gość: marta, *.metrolink.pl
2011/12/14 14:36:38
Ten bank to jest jedna wielka pomyłka. Kupowałam w Euro RTv AGD pralkę - 1599 zł, chciałam przełużyć dodatkowo gwarancję - 320 zł. Pracownik Euro na umowę kredytu wpisał kwotę 1919,00 zł. W dalszej rozmowie okazało się, że można za ubezpieczenie zapłacić gotówką - co zrobiłam, a kredyt uzyskać na samą cenę pralki. Oczywiście wciskali karty i ubezpuieczenie samego kredytu, nadto oferta była na raty 0 %, a w umowie oczywiście już te raty były oproconetowane. Był jednak zapis, że jeżeli spłaci się kkredyt w 6 ratach to rzeczywiście raty są 0 %.

Kredyt został spłacony w terminie, dawno już zapomniałam, że go brałam, a tymczasem przyszło pismo z Sygmy, że spłaciłam tylko 1599,00 (czyli cenę pralki), więc kredyt przeszedł na zasady ogólne. W chwili obecnej żądają już ponad 1400 zł (dodatkowo). Zlożona reklamacja z wyjaśnieniem, że za przedłużenie gwarancji zapłaciła gotówką (dostali skan paragonu za wpłatę w tym dniu w rtv euro agd kwoty 320,00 oraz fakturę za pralkę, gdzie wpisał sklep że kredyt jest na kwotę 1599,00 zł). bank w odpowiedzi wskazał, że nie zmienia stanowiska, a paragon z kasy fiskalnej na wpłatę gotówką nie jest dowodem, że ta wpłata została dokonana!!!!! Brak słów, szykuję się na pozew o ustalenie nieistnienia zobowiązania, chyba że ktoś ma jakiś lepszy pomysł ?
-
Gość: , *.play-internet.pl
2012/03/19 21:31:47
napisałem tu tylko dlatego by ostrzec innych przed tym gównem jaki jest sygma bank , tylko idioci i ci co chcą wylądować pod mostem biorą u nich kredyt!!!
-
Gość: dorottea, 212.191.130.*
2013/04/15 12:46:35
Miałam bardzo podobną sytuację. Tylko z punktem Accord Finance w Liroy Merlin. Chciałam wziąć kredyt zero procent - taką ofertę przedstawiła pracownica punktu, a do podpisania dostałam umowę na zwykłą kartę kredytową z ponad 18% odsetkami naliczanymi po 30 dniach od zakupu. Usłyszałam, że umowa jest standardowa, a informacja o promocji przyjdzie później pocztą...
Odmówiłam podpisania umowy, a także odstąpienia od umowy, gdyż nie widziałam potrzeby odstępowania od czegoś czego nie podpisałam. Skończyło się na spisaniu notatki służbowej, w której pracownica potwierdziła, że w treści umowy nie ma informacji o kredycie 0 %.
Zażądałam także usunięcie moich danych osobowych z ich bazy (nie podpisywałam zgody na przetwarzanie danych). Mimo to kilka dni później przyszła do mnie pocztą karta kredytowa i informacja o otworzeniu rachunku.
OSTRZEGAM WSZYSTKICH PRZED ACCORD FINANCE S.A.
-
Gość: , 80.54.117.*
2013/11/04 16:07:01
zajebać skurwysynów i spokojnie iść za nich siedzieć
-
2015/02/02 15:16:17
ja mam inny problem... ja i moj mąż nigdy nie mieliśmy do czynienia ze stantanderem i od jakiegoś czasu dzwonią do mężą do pracy, do domu przychodzą różne listy, a ostatnio urodzinowa oferta skąd mają nr tel do pracy adres i datę urodzin męża...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/10/23 16:19:23
Bank nie uruchamia kredytu bo nie ma takiego prawa. W aplikacji w której pracownik sklepu wprowadza kredyt jest przycisk "uruchom" po wciśnięciu tego przycisku pojawia się komunikat" czy klient podpisał umowę kredytową" i pracownik sklepu musi w ten sposób potwierdzić podpisanie umowy kredytowej. Więc pracownik uruchomił kredyt a nie Bank