Piotr Miączyński
Od ponad dekady dziennikarz gospodarczy GW. Współautor książki "Fortuna po polsku" oraz „Łowców Milionów".
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Dlaczego dyskonty tak bardzo kochają kucharzy?

Witryna www.retail-week.com pisze, że znana również z naszego kraju sieć dyskontowa Aldi otworzyła w Londynie restaurację. Obiekt mieści się przy Portman Square niedaleko Oxford Street.

Na garach stanął tam Jean-Christophe Novelli - proszę się nie martwic mi też to nazwisko nic nie mówi, ale po przejrzeniu googla mogę zaręczyć, że to kucharz celebryta jakich mało.

Jego restauracje zdobywają gwiazdki Michelin z równą łatwością jak niemowlę mówi: „gu, gu”.

Novelli będzie gotował potrawy ze składników pochodzących z Aldiego. Wbrew pozorom nie jest to aż tak trudne jakby się wydawało, bo dyskont ten w Wielkiej Brytanii prezentuje o niebo szerszy asortyment niż w Polsce  (kiedy wszedłem do Aldiego w Raciborzu poczułem się jakbym odkrył maszynę czasu - ziuuuu  i jesteś w połowie lat 90).

Kupić tu można np. szampana za 12,99 funtów, steka z polędwicy Angus - 4,49 opakowanie czy ogony homara - 4,99 funta każdy.

W restauracji założonej przez Aldiego podaje się cztery dania  - jedno to wydatek £17.90.

Aby ostudzić emocje prasy branżowej - nie jest to jednak normalna restauracja tylko tzw. pop - up restaurant. To ciekawy koncept - coś w rodzaju restauracji otwieranej na chwilę, jeśli zaskoczy można ją ciągnąć dalej, jeśli nie - trudno.

Czasami pod tą nazwa rozumie się zwykłe budy albo jedzenie sprzedawane z samochodów, czasami żarcie sprzedawane podczas różnego rodzaju festynów, a jeszcze kiedy indziej restauracje urządzanie w domu bądź opuszczonej fabryce.

Klienci zwołują się za pomocą mediów społecznościowych.

Reasumując modne to niewiarygodnie.

Podobny eksperyment zrobiła we wrześniu tego roku sieć Lidl.

13 września otworzyła w Sztokholmie niewielką - na 15 stolików restaurację o nazwie Dill. Też według konceptu pop up.

Normalnie podobny obiekt planuje się i wyposaża przez 6 miesięcy. Tu całość prac trwała trzy tygodnie. Szefem kuchni został Michael Wignall na co dzień szef dwugwiazdkowej restauracji w Londynie.

Dziewięciodaniowe menu degustacyjne kosztowało zaledwie 495 koron - czyli ok. 230 zł. Jak na Sztkoholm - wyjątkowo tanio.

Dill zamknięto - 3 października - oczywiście wszystkie potrawy gotowano z produktów Lidla, co zdradzano zaskoczonym gościom.

Podobne przedsięwzięcia mają na celu jedną rzecz - dyskonty chcą przekonać - konsumentów, że dobre jedzenie może być w dobrej cenie.

Ja bym na to odpowiedział: czasami tak, a czasami nie.

A jeśli ktoś nie wierzy niech spróbuje choćby oryginalnej szynki parmeńskiej i szynki parmeńskiej sprzedawanej w dyskoncie.

To kiedy pop up’a zrobi Biedronka albo Lidl? Amaro chyba się nie zgodzi, ale Kuroń albo Okrasa z Brodnickim - chętnie.

--------------

Polecam swoja książkę : Łowcy Milionów.

 

 

Z ilu podstawówek Pana wyrzucili? Ośmiu czy dziesięciu?
- Chyba z ośmiu.
Potem wywalono pana z czterech liceów i czterech uczelni.
- A jak.

Dzień Dobry TVN "Łowców Milionów" poleca Ania Dziewit

"Łowcy Milionów" w TVP w "Kawa czy herbata"

„Szczerze przyznaję, że to jedna z najciekawszych publikacji, z jakimi stykałam się od lat. Opowiada o ludziach takich jak my, nasi rodzice i dziadkowie. O ludziach, którzy osiągnęli sukces na gruncie polskim. Którzy mają wpływ na większość z nas, na społeczności, w których żyją, na ludzi, których obsługują.”
kreatywa.net

„Jakość czytanych książek często określam przez pryzmat tego, jak wiele razy cytowałam z nich coś mężowi. Ile razy przerywałam lekturę, by go dręczyć czytaniem całych stron lub omawianiem wniosków, jakie mi się nasunęły.
Fragmenty tej książki cytowałam i opowiadałam wielokrotnie. Nawet wczoraj przy wstawianiu prania.”

jutrofutro.blogspot.com

czwartek, 05 grudnia 2013, miaczynski

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Raf, 81.210.55.*
2013/12/05 12:47:56
Kuroniowie? Który konkretnie zmartwychwstał?
-
Gość: pkr, *.gdynia.asseco.pl
2013/12/05 12:54:44
@Raf: akurat nie chodzi tu o żadnego z wielkich Kuroniów tylko o Jana i Jakuba, czyli synów Macieja, którzy jako tako też się udzielają kulinarnie tudzież telewizyjnie.
-
Gość: Marcin z Urzędowa, *.radom.vectranet.pl
2013/12/05 14:38:30
To prawda, ze dyskonty takich samych firm oferują jakościowo lepszy asortyment za Odrą niż nad Wisłą. Ceny nawet bywają niższe. Polska to dziwny kraj.
-
2013/12/05 15:34:32
Nawiązanie pracy z takim kucharzem moim zdaniem doskonale podnosi wizerunek danego sklepu, zwłaszcza że kojarzy się go z tanim a tym samym gorszej jakości. Prawda jest taka że nawet największa padlina przyprawiona w odpowiedni sposób będzie smakować całkiem dobrze ;)
-
2013/12/06 23:03:41
Cóż, dobry kucharz zrobi dobre danie i z mięsa z dyskontu i z mięsa z jatki (chociaż pewnie wolałby to z jatki). A koncepcja restauracji typu pop-up ma tylko jeden cel - ma być o niej głośno, a jak o niej będzie głośno to i o stojącej za nią siecią. Podobna metoda do ustawiania kolejki "fanów" przed premierą kolejnej części marnego filmu. Co jak wiadomo - działa :)
-
2013/12/07 23:11:02
Zaryzykowałbym, że bardziej tu chodzi o świeżość produktów niż to skąd one są.