Piotr Miączyński
Od ponad dekady dziennikarz gospodarczy GW. Współautor książki "Fortuna po polsku" oraz „Łowców Milionów".
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Konserwa, która składa się głównie z wody

Ilekroć zwracam na to uwagę, cześć spośród Państwa kręci nosem. Bo co to za wielkie wydarzenie, że ktoś za mało mięsa do opakowania włożył?

Wielka mi sensacja. Prawda azaliż, sensacja to niewielka. I można wyjść z założenia, że racjonalny konsument powinien zerknąć na skład opakowania, przeczytać, czy je kiełbasę czy może kotlet z psa trzeciej kategorii, przemielony razem z budą. A następnie wyciągnąć wnioski, czy zakup się opłaca czy też nie. Dziwnym jednak trafem większość z nas tego nie robi, a później się dziwi.

Ja czytam i w ten sposób ostatnio uniknąłem włożenia do koszyka serdelków z cielęciną wydawałoby się solidnej firmy Tarczyński.

Marką tą ozdobiono serdelki z cielęciną. Już nazwa tego produktu wzbudziła we mnie podejrzenia. Bo jeśli coś jest „z”, to równie dobrze tego dodatku może być 5 proc. Albo i mniej. A tak niewielkiego dodatku to niestety chyba nawet pani Gessler odróżniająca ponoć bez problemu czy kotlet ubijano na plastikowej czy drewnianej desce nie dostrzeże.

Obawy okazały się niestety słuszne. Sprawdziłem skład i okazało się, że serdelki z cielęciną zamiast „muuu” robią „ko, ko ko”. Mięsa jest tu 59 proc. Z tego kura to 52 proc. mięso wieprzowe zaś 7 proc. Później jest woda, tłuszcz i skrobia. A cielęcina? Dwa proc. DWA!        

unnamed2

Oczywiście trudno wymagać od serdelka tego typu staranności jaką przed II wojną światową wybierano śledzie pod wódkę w dobrych restauracjach (kupowano beczkę najlepszych śledzi tzw. pocztowych, wyrzucano zawartość beczki do balii, wybierano 30 – 40 najlepszych sztuk a resztę wrzucano do beczki i sprzedawano dalej).

Ale te serdelki kosztują w Piotrze i Pawle prawie 20 zł za kilogram. Trochę drogo. A nawet za drogo. Serdelki wydały mi się jednak mało spektakularne przy składzie Konserwy Krakowskiej, którą podesłał mi pan Maciej. 

Numer jeden w składzie konserwy jest woda. Zaraz później jest mięso oddzielone mechanicznie z kurcząt 23%, później zaś surowce wieprzowe 23% (skórki wieprzowe, mięso wieprzowe 2,3%, mięso oddzielone mechanicznie wieprzowe, tłuszcz wieprzowy), skrobia modyfikowana (kukurydziana), błonnik pszenny, błonnik grochowy, sól, substancje zagęszczające (E407,E407a) itd.

 13988253_1164119740314004_8912542804375449789_o1

Do czasów wejścia Polski do UE mieliśmy własne normy i łatwo było sprawdzić zawartość podstawowych składników w mięsie czy wędlinie: białko, tłuszcz, wodę. Były ściśle określone receptury i było wiadomo: parówka ma 40 proc. mięsa wieprzowego, a kiełbasa serdelowa 30 proc. Wędlina przekraczająca masą 130 proc. surowca (czyli z kilograma mięsa uzyskiwano powyżej 1,3 kg szynki) była uznawana za produkt szynkopodobny. Nie dodawano też MOM-u. Teraz stosowanie tych norm to dobra wola producenta.

Tę konserwę dla prawdziwych koneserów dostać można choćby w Leclercu, gdzie kosztuje 7,63 zł za kilogram i 3,05 za puszkę. Smacznego?

 

---

Już jest moja książka o kupcach, sklepach i rzemieślnikach, w czasach, kiedy wszystko robiono ręcznie.

- I tak od anegdoty do anegdoty, od obrazka rodzajowego do dygresji dwaj dziennikarze "Gazety Wyborczej" Piotr Miączyński i Leszek Kostrzewski snują opowieści o polskich rodzinnych biznesach i największych fortunach, których początki sięgają jeszcze wieku XIX. Historie rodów wplecione są w barwne dywagacje na temat realiów życia w poszczególnych epokach: jak się robiło zakupy w czasach Bolesława Prusa? Gdzie chodziło się na obiady w międzywojniu? Czy w czasie wojny za sprzedaż befsztyków można było trafić na Pawiak? Co w PRL-u groziło za nieodpracowanie socjalistycznych studiów? 

- Aneta Szeliga  "Metro"

- Książka "Fortuna po polsku" to opowieść o ostatnich Mohikanach przedsiębiorczości, którym udało się przetrwać najtrudniejsze czasy. Budzi we mnie smutne refleksje. Fortuna - jak to fortuna - kołem się toczy. Historia też lubi zataczać koło. Po 1989 r. ponownie zapaliło się zielone światło dla ludzi z inicjatywą, którzy w III RP zbudowali nowe fortuny. Teraz rząd przebąkuje o renacjonalizacji przedsiębiorstw, w kupców uderzyć mają nowe podatki. Gdyby książka ta ukazała się przed rokiem, potraktowałbym ją jak wartko napisaną opowieść z przeszłości. Dziś czytam ją jak swego rodzaju memento. Wedel znów może stać się zakładami z jakąś słuszną datą w nazwie, zaś Bracia Jabłkowscy - Centralnym Domem Towarowym.

- Jerzy S. Majewski "Gazeta Stołeczna"

Książka Kostrzewskiego i Miączyńskiego nosi podtytuł "Dynastie, sukces i pieniądze w wielkim stylu". Przywodzi to na myśl opowieści z kolorowych magazynów, w których bogacze pławiący się w luksusie opowiadają, jak zarobili miliony. Takie historie w niej znajdziemy, ale jest ona czymś więcej - nie tylko opowieścią o ludzkiej wytrwałości wbrew wszelkim przeciwnościom, ale również swoistym memento. W Polsce rzadko kiedy można było robić biznes dłużej niż przez kilka lat, po 1989 r. trwa to już całe ćwierć wieku. Ciekawe, czy nadejdzie znów taki moment, że historia strąci z cokołów polskie dynastie biznesowe.

- Adam Leszczyński "Ale Historia" 

6354

poniedziałek, 22 sierpnia 2016, miaczynski

Polecane wpisy

Komentarze
2016/08/22 17:52:42
Kto chce kręcić nosem, niech sobie kreci, nie ma się co przejmować - uważam, że należy pisać o takich sytuacjach i uświadamiać. Mądry będzie wiedział, jak wiedzę wykorzystać, a głupi... cóż, jeśli chce dawać się oszukiwać, jego problem.
Wytwórcy mają na rozwiązanie problemu najogólniej rzecz biorąc dwa sposoby - poprawią receptury, albo nauczą się oszukiwać nas skuteczniej. Dotychczas wybierali drugi sposób, co nie znaczy, że tak będzie zawsze i w każdym przypadku, warto próbować :) A więc do boju Redaktorze :)
Przy okazji witam i pozdrawiam po długiej przerwie.
-
2016/08/23 08:15:17
Strach kupować coś takiego, kiedyś konserwy które brało się na wycieczki, miały w sobie więcej mięsa i tłuszczu,. teraz to jakiś syf, po którym chyba ten kto wrażliwszy, mógłby sie rozchorować. Szok@
-
2016/08/23 09:43:43
nie narzekajmy tylko nie kupujmy-a natychmiast poprawią jakość i wsad mięsny
-
2016/08/24 10:06:48
Brzuch zaczął boleć po przeczytaniu artykułu o tych smakołykach.
-
Gość: miss, *.as13285.net
2016/08/25 18:09:14
podobny skład do tej konserwy ma cała masa pasztetów - na pierwszym miejscu woda, wystarczy rzucic okiem i juz wiadomo z czym mamy do czynienia.
-
2016/09/03 11:43:31
Najgorsze są też serdelki DLA DZIECI pt. tygryski - nie pomne jakiej firmy, ale mają 60% momu, 10% skrobi i trochę kury. Kosztują jak za zboże - tyle za kg co niepozorne parówki obok, Sokołowa chyba, mające 83% mięsa. A żona się strasznie upierała żeby kupić tygryski, bo to dla dzieci miało napisane...