Piotr Miączyński
Od ponad dekady dziennikarz gospodarczy GW. Współautor książki "Fortuna po polsku" oraz „Łowców Milionów".
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Dlaczego tak się denerwujemy w sklepach przed świętami?

Kolejka w tej warszawskiej Biedronce była na mniej więcej 15, no może 20 minut stania.  Sobota przed świętami ma swoje prawa. Sklep był nietypowy, kolejka była w nim jedna, a  klienci podchodzili do jednej z kilku czynnych kas. Mężczyzna z wąsem w wieku lat ok. 50 lat, nie chciał jednak czekać. Minął swobodnie ze swoim koszykiem cały ogon ludzi i ustawił się przy pierwszej wolnej kasie.

Jego rówieśnik stojący grzecznie w kolejce krzyknął: panie, a po co w ciąży? 

50 latek obejrzał się flegmatycznie, po czym stwierdził: jasne, że tak. Nie widać?

A później to już panowie chcieli się bić.

Skąd się to bierze?

Generalnie zakupy same w sobie są męczące. Górna granica naszej odporności  to 25 minut. Po tym czasie mózg zupełnie przestaje kalkulować. Wyłącza się nam racjonalne myślenie.

Po 40 minutach nie wiemy już nawet, co kupujemy. Chcemy uciekać. Albo wrzucać do koszyka wszystko, co tylko pod rękę się nawinie. To drugie zjawisko często pojawia się właśnie przy zakupach przedświątecznych. Wszyscy mają pełne koszyki, to ja też muszę mieć. Spora część produktów okazuje się później niepotrzebna.

W tym momencie przechodzimy zaś z koszykiem do najbardziej newralgicznego miejsca w sklepie, czyli linii kas.

Niemal na pewno będą tam gigantyczne kolejki. W miniony weekend niektóre sieci handlowe z powodu gigantycznego ruchu, opornie zgadzały się na puszczenie pracowników do łazienki!! (takie sygnały dostałem z „Solidarności”). 

Klienci mniej więcej po pięciu minutach zaczynają przestępować z nogi na nogę. Po 15 minutach już zaczynają głośno sarkać.

Ponieważ ludzie są zmęczeni bieganiną rodzi się w ich napięcie. Ono też udziela się innym, więc prędzej czy później a raczej prędzej pojawia się agresja.

Może być wymierzona w dwóch kierunkach - innych klientów (pan tu nie stał!), bądź obsługi sklepu. 

Klient nasz cham

Powiem szczerze strasznie współczuję kasjerom w takie dni. Same sklepy najchętniej wywiesiłyby wielkie tablice: „Z powodu braku robotów część naszej obsługi to ludzie, którzy reagują nieprzewidywalnie gdy są obrażani lub w stresie.”.

 15319128_1140078092736891_1591603863350475969_n

Oficjalna polityka sklepów nie pozwala im jednak wypowiadać się źle o klientach. Toteż wszystkie snują opowieści jak to całym rokiem dokładają starań aby każdego dnia obsługa była szybka, sprawna, kompetentna i uprzejma dla wszystkich klientów a święta nie są tu żadnym wyjątkiem.

Kasjerki teoretycznie są zaznajomione jak radzić sobie z tzw. trudnym klientem. Tyle, że taka naprawdę zrobić mogą niewiele.

- Nawet jak jest dobrze przeszkolona. Jak się uśmiechnie do klienta to jeszcze usłyszy: co się pani tak głupio uśmiecha? - opowiada dr hab. Alicja Grochowska, psycholożka biznesu z Uniwersytetu SWPS.

Rozwiązaniem jest spokój. Ale też jak zachować spokój w sytuacji kiedy co chwila jest się obrażanym. Pracownicy sklepów zamieniają się więc w automaty. Nie myślą. Skanują. Nie zwracają uwagi na otocznie.

Czy klient czekający w kolejce może jakoś sam rozładować sobie napięcie?

- Może, wymaga to jednak pewnej samoświadomości. Trzeba sobie zracjonalizować sytuację. Dlaczego ja tutaj stoję? Czy muszę stać w tej kolejce? Czy nie mogę tego załatwić inaczej? Rozłożyć na przykład tych zakupów na kilka dni? Zrobić je przez internet?

A jak nadal skacze nam kortyzol? - pytam.

- Polecam liczenie do 10 - radzi Grochowska.

A jak i to nie skutkuje?

- To do 100.

Ja bym dodał do tego zastanowienie się czy święta naprawdę polegają na kupowaniu i czy aby na pewno zjemy wszystko to co mamy w koszyku.

poniedziałek, 19 grudnia 2016, miaczynski

Polecane wpisy

Komentarze
2016/12/20 09:29:05
Ludzie zwyczajnie głupieją i zamiast sobie spokojnie robić zakupy dostają wścieku. A dużo rzeczy mogą bez stania kupić on-line, tyle że albo kupują podróbki i się cieszą, że pana Boga zapali za nogi-tak jak pisslamiści i elbanowskie od narodowców, a nie wiedzą, że np. kopia perfum 1:1 chińska sprzedawana przez oszustów jako oryginalne testery-240najbardziej poszukiwanych zapachów mają się nijak do prawdziwego produktu. Ale nie kupią troszkę drożej od podróbek bo to jest im niewygodnie-wolą zapłacić tanio i dostać podróbę i jeszcze chwalą bo wstydzą się przyznać, że dali się zrobić, względnie nawet tego nie zauważają. Te wszystkie Dior-Chanel-Armani-Tom Ford-Lancome-YSL największe pojemności po 100-200zł :P A przecież oryginały można kupić tanio tylko trzeba poszukać, nie istnieje jedynie sieć D... i Ro... albo Se... czy Su... No ale ludziom nie przetłumaczysz, ciebie oplują a zrobią co sami zechcą, a później zdziwienie :P Nie-nie ma testerów D&G Light Blue po 119zł-te zapakowane po 140 to też podróbki kupiliście tak samo jak Euphorie EDP100ml po 89-140zł :P
-
2016/12/20 10:13:21
Znacie jakieś dobre kantory internetowe? Ja znam jeden kantorinternetowy.pl Nie dość, że kurs jest dobry, to jeszcze można zarobić na ich Programach. Naprawdę dobry kantor.
-
Gość: Kamil 32, *.cable.smsnet.pl
2016/12/20 11:33:46
Też nie rozumiem całej tej złości. Jakby nie można było zrobić zakupów nieco wcześniej. A nawet jeśli, to dzisiaj niemal każdy może zabić czas w kolejce, bawiąc się komórką. Gdy mnie łapie momentami złość, przypominam sobie o niewdzięcznym losie kasjerki. Odechciewa mi się branie udziału w nakręcaniu spirali nienawiści :).
-
Gość: generał jarecki, 62.93.51.*
2016/12/22 10:56:45
Kolejki są zwykle w sklepach spożywczych. W perfumiarniach kolejek nie zauważam. A tylko niewielki % sklepów i to w większych miastach dostarcza spożywkę on-line. I poza tym mamy dyktaturę świeżości. Nie kupimy wędliny ani ryby w środę, bo w bożonarodzeniową niedzielę, jest już nieświeża. Musimy kupić w piątek bądź w sobotę do południa, by w niedzielę była jeszcze świeża. I skąd przedświąteczne kolejki
-
2016/12/22 11:48:24
Dlatego ja staram się robić zakupy świąteczne w małych sklepikach i na bazarkach. Nie ma takich kolejek, a dzięki temu, że wszystko rozkładam na kilka dni, mój poziom stresu się nie podwyższa :) Ale pamiętam te wszystkie kolejki przy kasach w hipermarketach. Na samą myśl mam gęsią skórkę...
-
Gość: Paweł R., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/12/22 23:35:52
@ akasza75 To jeden z najgorszych kantorów. Mają beznadziejne kursy, system potrafi im się zawiesić na parę godzin, nie odpowiadają na e-maile. Zdecydowanie nie polecam!
-
2016/12/26 12:14:43
Ludzie zabiegani, a w sklepach za mała obsługa, na kilka kas tylko jedna czynna i stanie w kolejkach, pracownicy zmęczeni, co widać, ludzie sfrustrowani i efekty
-
Gość: klient, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2017/01/07 14:44:02
Jak ktoś lubi sobie postać to idzie do Biedronki. Zadziwia mnie fenomen tego sklepu, który kiedyś był tani a dzisiaj już takowy nie jest - a ludzie nadal wierzą, że kupią tam wszystko w najniższej cenie. Kiedyś tam kupowałem, teraz zaglądam do Kauflandu, Lidla, Auchan oraz Piotra i Pawła. W tych sklepach już od dawna można dostać wiele rzeczy taniej i bez napisu wyprodukowano dla Biedronka. I są znacznie mniejsze kolejki a komfort zakupów jest na wyższym poziomie...
-
2017/01/26 14:10:36
W sumie to nic dziwnego, przed świętami ludzie zawsze są nerwowi i źle reagują. A wystarczy zrobić zakupy wcześniej, albo po prostu traktować się wzajemnie po ludzku. Chociaż nigdy nie przestaną mnie szokować te "naloty" na sklepy przed każdym dniem wolnym - jakby na jeden czy dwa dni świąt trzeba było robić zapasy na tydzień...