Piotr Miączyński
Od ponad dekady dziennikarz gospodarczy GW. Współautor książki "Fortuna po polsku" oraz „Łowców Milionów".
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Będa podane kalorie na każdej butelce wina, wódki i piwa

Ledwie w ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił ustawę, która pozwala samorządom od stycznia 2018 ograniczyć sprzedaż alkoholu w nocy, czyli między 22 a 6 rano.

Nowe prawo wprowadza też generalny zakaz jego picia w miejscach publicznych (gmina może jednak wyznaczyć miejsca, gdzie on nie obowiązuje) oraz umożliwia limitowanie placówek, które mogą alkohol sprzedawać.

A tu proszę resort zdrowia ma kolejny pomysł.

Zmienią się napisy na etykietach piwa, wódki oraz wina.

Producenci będą musieli podawać na nich wykaz składników alkoholu, informacje o ich wartości odżywczej (niezależnie od tego, czy środek spożywczy je zawiera, czy nie) oraz wartości energetycznej.

„Napoje alkoholowe są źródłem kalorii (1g etanolu dostarcza 7 kcal), o czego nie są świadomi wszyscy konsumenci. Ponadto napoje alkoholowe mogą zawierać w swoim składzie dodatki w postaci soków, syropów, cukru, słodu, a także barwników, które mogą podwyższać wartość energetyczną napojów, a tym samym sprzyjać dodatniemu bilansowi energetycznemu (175 ml czerwonego wina to około 120 kcal, 0,5 l piwa to 132 kcal, a 50 ml wódki to 112 kcal). Spożywanie produktów zawierających znaczną ilość substancji dodatkowych, tj. barwników, aromatów czy konserwantów może działać drażniąco na błonę śluzową przewodu pokarmowego, a także sprzyjać występowaniu odczynów alergicznych.” - informuje ministerstwo.

I dokłada nawet do uzasadnienia ładną tabelkę. O proszę.

Zrzut_ekranu_20171127_o_19.19.07 

Jak rozumiem ministerstwo kalkuluje, że jak obywatele zobaczą ile kalorii ma taka flaszka wina, to ani chybi zrezygnują z zakupu.

Nowe przepisy wprowadzają również zakaz sprzedaży alkoholu w postaci proszku, kryształu, żelu lub pastylce. Resort przekonuje, że np. alkohol w proszku można łatwiej przemycić do szkoły i tam go spożywać. Ponadto według urzędników istnieją obawy, że alkohol w takiej postaci bardziej skłania do jego nadużywania – szczególnie przez młodzież, gdyż wydaje się czymś nowym, „a także w o wiele ciekawszej formie”.

Wreszcie ministerstwo chce ograniczyć (to już kolejna w ostatnich latach próba) reklamy piwa. Nie będą mogły być emitowane w telewizji, radiu, kinie i teatrze między godziną 6 a 23 (obecnie między 6 a 20). To powrót do stanu sprzed 2002 roku. 

„Badania potwierdziły, że zwiększenie o 5 minut dziennie reklamy alkoholu w telewizji powoduje, że młody konsument codziennie wypija 5 gramów czystego alkoholu więcej.” – pisze w uzasadnieniu projektu ministerstwo.

Pomysły ograniczenia spożycia w narodzie alkoholu są zacne i warto im przyklasnąć.

Aczkolwiek z tymi pomysłami jest też tak, że jak się za bardzo przegnie, to skończy się jak zwykle, czyli alembikiem...

 

 

--

Już jest moja książka o kupcach, sklepach i rzemieślnikach, w czasach, kiedy wszystko robiono ręcznie.

- I tak od anegdoty do anegdoty, od obrazka rodzajowego do dygresji dwaj dziennikarze "Gazety Wyborczej" Piotr Miączyński i Leszek Kostrzewski snują opowieści o polskich rodzinnych biznesach i największych fortunach, których początki sięgają jeszcze wieku XIX. Historie rodów wplecione są w barwne dywagacje na temat realiów życia w poszczególnych epokach: jak się robiło zakupy w czasach Bolesława Prusa? Gdzie chodziło się na obiady w międzywojniu? Czy w czasie wojny za sprzedaż befsztyków można było trafić na Pawiak? Co w PRL-u groziło za nieodpracowanie socjalistycznych studiów? 

- Aneta Szeliga  "Metro"

- Książka "Fortuna po polsku" to opowieść o ostatnich Mohikanach przedsiębiorczości, którym udało się przetrwać najtrudniejsze czasy. Budzi we mnie smutne refleksje. Fortuna - jak to fortuna - kołem się toczy. Historia też lubi zataczać koło. Po 1989 r. ponownie zapaliło się zielone światło dla ludzi z inicjatywą, którzy w III RP zbudowali nowe fortuny. Teraz rząd przebąkuje o renacjonalizacji przedsiębiorstw, w kupców uderzyć mają nowe podatki. Gdyby książka ta ukazała się przed rokiem, potraktowałbym ją jak wartko napisaną opowieść z przeszłości. Dziś czytam ją jak swego rodzaju memento. Wedel znów może stać się zakładami z jakąś słuszną datą w nazwie, zaś Bracia Jabłkowscy - Centralnym Domem Towarowym. 

- Jerzy S. Majewski "Gazeta Stołeczna"

Książka Kostrzewskiego i Miączyńskiego nosi podtytuł "Dynastie, sukces i pieniądze w wielkim stylu". Przywodzi to na myśl opowieści z kolorowych magazynów, w których bogacze pławiący się w luksusie opowiadają, jak zarobili miliony. Takie historie w niej znajdziemy, ale jest ona czymś więcej - nie tylko opowieścią o ludzkiej wytrwałości wbrew wszelkim przeciwnościom, ale również swoistym memento. W Polsce rzadko kiedy można było robić biznes dłużej niż przez kilka lat, po 1989 r. trwa to już całe ćwierć wieku. Ciekawe, czy nadejdzie znów taki moment, że historia strąci z cokołów polskie dynastie biznesowe.

- Adam Leszczyński "Ale Historia" 

6354

 

poniedziałek, 27 listopada 2017, miaczynski

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , 185.135.3.*
2017/11/28 10:35:01
A jak klient przeczyta,że taki produkt ma więcej kalorii niż żywność i postanowi strzeli8ć jednego zamiast kanapki?
-
Gość: public_enemy, 159.221.184.*
2017/11/29 20:47:43
Gwoli ścisłości, piwo ma mniej kalorii niż mleko 2% (przynajmniej to jasne), z tym że nie ma o wiele mniej wartości odżywczych (jeśli już to może to właśnie podać), ale nieważne bo ja nie o tym. Cała ta hucpa skończy się szybko jak spadną wpływy do budżetu, zamysł jest dobry ale te ch..jki myślą krótkowzrocznie. Przecież nie wprowadzają tego ze względu na poziom wydatków na leczenie (och nie uważajmy że nasze (p)osły są takie roztropne), tylko dlatego że któryś z nich ma jakieś alkoholowe fobie podsycane przez kler (tylko tłuściochy w sukienkach mogą chlać i rozbijać się autami po mieście). Wraz ze wzrostem melin i społecznej nostalgii i buntu (kupowanie na zapas powoduje że pijemy jeszcze więcej), przepisy szybko się po cichu uwali. Hough
-
2017/12/04 10:37:13
dla mnie jest to zbędna informacja na produkcie, nic nie wniesie ona dla konsumenta
-
Gość: Abc, *.dynamic.chello.pl
2017/12/09 20:24:45
A na wuj ta informacja - lepiej w przypadku piwa niech napiszą skład, ekstrakt czy goryczkowość (nie dotyczy piw rzemieślniczych które mają te informacje).