Piotr Miączyński
Od ponad dekady dziennikarz gospodarczy GW. Współautor książki "Fortuna po polsku" oraz „Łowców Milionów".
RSS


RSS
niedziela, 07 stycznia 2018

Udałem się ostatnio na pocztę, gdzie była oczywiście kolejka. A jak się stoi w kolejce to ma się dużo czasu. Zacząłem więc zagłębiać się w pozycje książkowe, które były tam na regale i używając słów pewnego wiceministra kultury zgniłem. Bo tam obok „Księgi Patrioty” stoi biuletyn IPN “Komuniści przeciw Polsce”. “Resortowe togi” sąsiadują z Maksymilianem Kolbe.

unnamed

Jedynie Rafałowi Ziemkiewiczowi z jego “Sanacją lub Demokracją” towarzyszy “Świąteczne marzenie” Amandy Prowse, co zresztą jej towarzystwem odpowiednim, bo pan Ziemkiewicz nigdy nie przestał poruszać się w świecie fantastyki oraz pragnień, ułud oraz. urojeń.

I z tej ekspozycji drzeć łacha dość łatwo, Bo łatwo sobie wyobrazić jak jakiś rycerz dobrej zmiany bierze i narzuca: od dzisiaj będziemy handlować tylko tym.

Ale ja zacząłem się zastanawiać czy te pozycje mają jakiś sens biznesowy.

I to jest najciekawsze, że mają i to duży. Poczta Polska na książkach (w znaczącej części ekspozycji narodowo – patriotyczno – religijnej) robi ok. 115 mln zł rocznie (dane za 2017). I to z roku na rok rośnie. 

Udało im się przy tym wykreować prawdziwe bestsellery. I tak przepisy siostry Anastazji (np. „Kuchnia Siostry Anastazji”) sprzedały się w 300 tys. egzemplarzy, co jak na nasz rynek księgarski jest wynikiem oszałamiającym. Wielkim przebojem były również: „Ojca Grande przepisy na zdrowe życie” oraz książki ks. Jana Kaczkowskiego.

Dlaczego to się sprzedaje?

Wystarczy popatrzeć kto przychodzi na Pocztę. Operator - co w przyszłości będzie problemem - obsługuje głownie grupę 50 plus. A nawet 60 plus. Na dodatek często są to mieszkańcy małych miast i miasteczek. Co ich interesuje? No właśnie.

Oczywiście teraz można zadać sobie pytanie, czy Poczta Polska nie mogłaby wprowadzić na swoje półki „normalnych” książek. Takie owszem również ma, tyle, że tu opłacalność biznesu jest dużo niższa. Bo w tej konkurencji trzeba się ścigać z Empikiem i niezliczoną liczą internetowych księgarni. Które zazwyczaj dają na podobne pozycje dużo lepsze ceny.

Reasumując: Poczta Polska znalazła sobie księgarską niszę na której zarabia całkiem potężne pieniądze. I owszem, można się nabijać z tego unoszącego się w placówkach pocztowych ducha daleko idącego konserwatyzmu. Ale solidne przychody ocierają pocztowcom łzy. I pozwalają wypłacać pensje pracownikom.

13:11, miaczynski
Link Komentarze (33) »